Zostawmy ich!

Zostawmy ich!

„Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. widząc to, uczniowie  Jakub i Jan rzekli: <<Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?>> Lecz On, odwróciwszy się zgromił ich. I udali się do innego miasteczka” Łk 9, 51-56

To, co mnie szczególnie zainteresowało w tym fragmencie, to fakt, że dwa razy pojawiło się stwierdzenie, że Jezus był w drodze do Jerozolimy. To dość ważna informacja. Konsekwentnie wypełniał swoją misję, niezależnie od tego, co podczas tej drogi się miało się wydarzyć. A przecież podczas tej podróży dokonywały się spektakularne wydarzenia, kłótnie z uczonymi, padało wiele słów, które dawały nadzieję. To właśnie w drodze, Jezus został odrzucony przez niektórych. Ktoś może zapytać, jak to? Jezus nie został rozpoznany, mimo, że tak wiele wokół Jego osoby się działo. Ten fragment wyraźnie pokazuje, że właśnie tak było! A może Jezus jest obrazem wielu współczesnych, którzy doświadczyli podobnej sytuacji? Odrzucenie – to stan, którego się lękamy!

Reakcja Apostołów była bardzo ludzka. Jeśli Jezusa odrzucili, to niech zginą. Niech nie istnieją dla nas. Trzeba się ich pozbyć, bo nie myślą po bożemu. A jednak Jezus mówi – zostawmy ich!

Czego uczy mnie ten fragment? Po pierwsze, jeśli dziś ktoś mówi Bogu nie, to może nie trzeba tej osobie życzyć źle. Może dziś ten ktoś nie jest gotowy do tego, aby Boga zaprosić do siebie?  Jezus nie chce przychodzić na siłę, On nie chce przychodzić bez zaproszenia. Omija to ludzkie życie, przechodzi obok, czasami  jako niezauważony. Czy przejdzie tamtędy drugi raz, nie wiadomo? Może trzeba będzie się za Nim pofatygować do „Jerozolimy”, tam gdzie pojawił się krzyż.

Po drugie Jezus  nie zatrzymuje się  w tym miejscu, aby rozpaczać nad tym miejscem. Nie przeżywa w sposób dramatyczny swojej porażki. Przyjmuje ją, nie tracąc z oczu celu. To dojście do celu staje się Jego zwycięstwem. Bo tam dokonuje się odkupienie wszystkich, nawet tych, którzy Go odrzucili. Pozorna przegrana, jest drogą do realnego zwycięstwa. Trzeba uczyć się od Jezusa takiej postawy. Ludzie potrafią czasami, tak  skupić się na swoich porażkach, że gubią cel.  Upadki czy odrzucenie może tak człowieka skupić na tym, co po drodze, że człowiek nie jest w stanie iść dalej. Jezus jest inny, On odkrył swoją tożsamość i sens swego istnienia. Wie co ma zrobić i nic nie jest Go w stanie zatrzymać. A jak to jest u mnie, czy coś mnie trzyma, aby podążać za Jezusem?