Zjawa...

Zjawa…

Jeden z profesorów filozofii powiedział, że zło jest jak zjawa… Pojawia się na chwilę, a później znika. Bardzo ciekawa myśl! Człowiek, który nie dba o życie duchowe i zaczyna coraz bardziej i częściej wracać do zła doprowadza się do stanu, gdzie tej przestrzeni dla dobra jest coraz mniej. Zło zaczyna pojawiać się coraz częściej. Owa zjawa jest bardziej natrętna – niwelując przestrzeń – między jednym, a drugim „zjawieniem”. W konsekwencji człowiek może doprowadzić się do takiego stanu, że owo zło już nie będzie pociągające, lecz stanie się ciężarem. To co kiedyś nęciło – stanie się szybko męczące i przeszkadzające. Niestety konsekwencje mogą być tragiczne. Człowiek chcąc uwolnić się od zła nie będzie w stanie tego zrobić o własnych siłach. Częste porażki i upadki – coraz bardziej też zniechęcą do walki. Najgorszy stan do jakiego może się człowiek doprowadzić to taki – kiedy już nie ma na nic siły, wszystko go przytłacza i sam zaczyna pragnąć śmierci. Stan krytyczny – to kiedy czeka się na śmierć – a ona nie przychodzi. To stan rozpaczy…

Śledząc życie, coraz częściej zauważam wartość kształtowania w sobie sacrum. To miejsce dla Boga! Im więcej przestrzeni dla Niego – tym mniej miejsca na zło. Ważne jest to, aby zauważyć w sobie aktualny stan. Muszę zwrócić uwagę na siebie – ile w moim życiu jest modlitwy – a tym samym Boga. W robieniu sobie takiego rachunku sumienia – należy być bardzo szczerym. Tu nie chodzi tylko o to – czy systematycznie się modlę lub przyjmuję sakrament – ale o to – ile we mnie jest owej Bożej obecności. I jak się ona przejawia. Oczywiście modlitwa i życie sakramentalne są bardzo ważne – ale wiem również, że są osoby, które realizują ów nakaz modlitwy, ale kształtują go zbyt powierzchownie żyjąc tak jakby Boga nie było.

Chodzi o to, aby owej zjawy – zła – było jak najmniej. Aby nie dawać przestrzeni ciemności, która wprowadza w rozpacz. Człowiek zakorzeniony w Bogu nigdy nie powinien w ten stan wpaść – no chyba, że w sposób wolny zacznie tę przestrzeń dla Boga ograniczać, jednocześnie bagatelizując nawet najdrobniejsze zło.

To nieprawda, że wystarczy być tylko dobrym… o własnych siłach nie potrafię wyzbyć się zła. To Bóg uwalnia i oczyszcza. Nie ma ludzi tylko dobrych… każdy popełnia zło… Jeśli udaje się zwalczyć swoje słabości – to i tak oczyszczenie i uświęcenie dokonuje się poprzez Jego działanie.

Panie Jezu – zapraszam Cię do swojego życia. Chcę abyś był obecny jak najczęściej w moich planach oraz marzeniach. Wiem, że pokładając w Tobie nadzieję, nie zostanę zawiedziony. Wiem, że kiedy będę blisko Twojego miłosierdzia – nigdy nie popadnę w rozpacz.