Zamiast dwunastu było ich jedenastu

Zamiast dwunastu było ich jedenastu

Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich: 
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie”.  Mt 16,15-19

A gdyby Judasz się nie powiesił? Gdyby mu się udało wytrzymać te trzy dni? Czy widziałby chwałę  Jezusa? Może nie czytalibyśmy, że ukazał się tylko  jedenastu, ale dwunastu? Przecież pozostali  Apostołowie oprócz Jana, też nie byli bez winy. Ich też nie było pod krzyżem. A mimo to, widzą coś, co dziś przekracza nasze wyobrażenia. Doświadczyli przebaczenia. Dzięki temu, że trwali we  wspólnocie, rozprawiając o tym co się wydarzyło, przetrwali kryzys. Idąc dalej, w tym właśnie czasie ukazywał się im Zmartwychwstały. Krótko mówiąc, ten czas stał się dla nich drogą oczyszczenia. Zaczynali szerzej widzieć Boże posłannictwo.

Judasz był sam! Odrzucili go kapłani i nie wrócił do Apostołów. Może bał się potępienia? Nie miał nikogo, a więc jedyną drogą w rozpaczy było samobójstwo. Jego plan się nie powiódł – przynajmniej tak uważał. Nie widział zmartwychwstałego, bo nie zdążył! Sam wymierzył sobie sprawiedliwość. Nie uwierzył, Temu, który mówił, że muszą wypełnić się pisma, i że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Nie poczekał! A więc nie usłyszał od Zmartwychwstałego słów – WYBACZAM CI. Przynajmniej tu na  ziemi.

Osamotnienie i poczucie winy, to jedne z elementów, które mogą doprowadzić  do tak dramatycznych wyborów. Człowiek nie widzi drogi wyjścia. Wydaje się, że już wszystko skończone.

Jezus mówiąc o tym, że zło jest do przezwyciężenia, że w Nim, zło nie może nad nikim panować, zaprasza do komunii. Jakby chciał powiedzieć, że jest ktoś, kto chce wysłuchać i towarzyszyć w osamotnieniu. Nie ma takich sytuacji, z których z Nim nie dałoby się wybrnąć. Ktoś, kto zakorzenia się w Jezusie, który pokonał szatana, staje się  wygranym. Kto się od Jezusa odłącza, skazuje się na samotność. Tu nie chodzi o samotność, w znaczeniu, że ludzi koło mnie nie będzie, ale o samotność w pokonywaniu śmierci. Będzie taki moment, że już tylko sam na sam zostanę z perspektywą granicy, którą jest śmierć.

Jezus wzywając Apostołów zachęca ich  do tego aby wędrując nieśli Ewangelię. Aby dali nadzieję tym, którzy myślą, że już dla nich nie ma nadziei. Którzy są na granicy wyborów, a nawet rozpaczy. Oto misja, która polega na nie zostawianiu bez pomocy potrzebujących.