WŁASNOŚĆ

WŁASNOŚĆ

„Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia, 
świat i jego mieszkańcy. 
Albowiem On go na morzach osadził 
i utwierdził ponad rzekami.” Ps 24, 1-2

   Dziś robię „zamach” na demokrację. Jednym z założeń współczesnego systemu jest własność prywatna. Jak najbardziej w myśleniu czysto ziemskim – jest to jedno z podstawowych ludzkich praw. Dziś raczej trudno sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej. Zresztą wiele osób przeżyło system, który przeakcentowywał własność wspólną. Często skutkowało to jakąś niesprawidliwością, albo kończyło się stwierdzeniem, „jeśli coś jest państwowe – tzn., że jest niczyje” i tak ludzie przywłaszczali sobie różne przedmioty. Nie w tym rzecz, abym politykował – chodzi mi o inny aspekt. Myślenie o własności prywatnej – nie dotyczy tylko ziemi, sądzę, że można to rozszerzyć na każdą dziedzinę życia. Ktoś mówi – to jest „moja” miłość,” moja” rodzina, „mój” samochód, „moja” sprawa itp. Nauczyliśmy się patrzeć na świat przez pryzmat posiadania. Im wiecej mam – tym lepiej mi w życiu. Czesto pojawiają się ludzie, którch można nazwać – swoistego rodzaju „chomikami” – dlatego, że zbiejrają przez całe życie dobra, które niby to powinny ułatwić życie. Niektórzy wręcz popadają w snobizm – co rusz wymyślając różne atrakcje – byle posiadać więcej, abo mieć coś, czego inni nie mają. I tu pojawia się problem – owa własność do której mamy oczywiście prawo – staje się przekleństwem. Człowiek wchodzący w wir poszukiwań dóbr – zapomina o jednym ważnym elemencie – „Do Pana nalezy ziemia…” – Mimo ustroju, który zakłada prawo do posiadania – nie zwalnia to nas z pamięci, że owo posiadanie jest czasowe. A wszystko co posiadamy należy do Boga. Dlatego na początku napisałem, że chcę zrobić zamach na demokrację – bo w obecnym ustroju – coraz mniej jest miejsca na ową świadomość. Kiedy słyszy się o tym, że kobieta w ciąży, chce zabić swoje dziecko przez aborcję i słyszy się głosy, że to jej dziecko, jej własność i może z nim robić co chce, to przypominam, że i ona i dziecko jest własnością Boga. Czy Bóg tego chce!? W każdej dziedzinie, życia powinniśmy zadawać sobie takie pytanie.

   Kiedy św. Piotr spotyka Jezusa nad brzegiem jeziora Genezaret – zaprasza Go do swojej własności – łodzi. Tam Jezus każe mu odpłynąć nieco od brzegu. Ludzie, którzy zapraszają Boga do życia, są w stanie zdystansować się do posiadanych dóbr. Ta postawa jest owym, odpłynięciem.  Piotr słuchając nauczania Jezusa, widzi w Nim kogoś, kto przemawia z mocą, zaczyna Mu ufać i po czasie – jest w stanie wykonać kolejne polecenie – „wypłyń na głębię”. Owo posłuszeństwo Piotra nie kończy się obfitością połowu ryb – jest coś wiecej – Jezus mówi do niego – „odtąd ludzi będziesz łowił”. Wniosek jest jeden, to co posiadam muszę zamienić z „mieć” na „być”. Każde dobra, nie są po to, aby były. One mają mieć swój sens. Realizuje się on wtedy, kiedy zamieniam ów dar, czy mienie, na inwestycję – w człowieka. Korzystając z talentów – jestem w stanie uszlachetniać swoje życie, przez walkę o innych. Samo dążenie do posiadania – zamyka człowieka – w jakimś świecie dóbr i osobistych pragnień, zabieganie zaś o to, aby jak najlepiej zainwestować  – otwiera. Mam być dobrym włodarzem, własności Bożej. Życie jest mi dane po to, abym w winnicy Pańskiej doczekał się odpowiedniej wypłaty. Ale to ciągle – Jego winnica. Trzeba wiec, wyzbywać się tego, co jest swoistego rodzaju – zapatrzeniem się we własne potrzeby, i interesy, a zacząć poszukiwać sensu życia w kreowaniu go i uszlachetnianiu – aby chwała Boża a nie swoja, przez to była rozsławiona.