WIELKIE OCZY...

WIELKIE OCZY…

Kiedy sługa męża Bożego wstał rano i wyszedł, oto wojsko razem z końmi i rydwanami otaczało miasto. Wtedy sługa jego powiedział do niego: «Ach, panie! Jakże postąpimy?» Odpowiedział: «Nie lękaj się, bo liczniejsi są ci, co są z nami, aniżeli ci, co są z nimi». Potem Elizeusz modlił się tymi słowami: «Panie! Racz otworzyć oczy jego, aby widział». Pan otworzył oczy sługi, a on zobaczył: oto góra pełna była ognistych rumaków i rydwanów otaczających Elizeusza. 

2 Krl 6, 15-17

Mówi się, że strach ma wielkie oczy. No cóż – sam tego doświadczyłem, kiedy wróciłem do domu z kina po obejrzanym horrorze. Zastanawiałem się, kiedy ktoś wynurzy się zza rogu i zrobi mi coś złego. Ale nie o taki strach mi chodzi… Strach ma wiele odmian.

Są sprawy, które nas przerastają, są spotkania, których się boimy, wreszcie jest przyszłość i śmierć, która przeraża. Najciekawsze jest to, że wiele z tych problemów, które nas dotykają urastają do rangi czegoś monstrualnego. Widzimy te problemy w takim świetle, jakbyśmy zaraz musieli stoczyć walkę z Goliatem, a przecież Dawidem nie jesteśmy. Takie patrzenie na problem, jest często zawężone. Można je porównać do problemu dziecka, które bawiąc się w piaskownicy – walczy o swoją łopatkę i miejsce – uważając to, za coś ważnego. Pewnie, dla dziecka jest to poważny problem – to pierwsze kroki radzenia sobie w życiu, ale patrząc z perspektywy dorosłego, można się pośmiać, a ewentualną wygraną można potraktować jako zaradność dziecka.

My dorośli mamy oczywiście inne problemy, ważniejsze – często jest to walka o życie lub śmierć. Zastanawiam się jak wyglądamy w perspektywie Bożego patrzenia? Może to wszystko jest tak mało istotne wobec tego, co dla mnie jest najważniejsze, że Bóg patrzy na nas i mówi – drogie dzieci musicie jeszcze dorosnąć?

To przerażenie może strasznie paraliżować, ale przede wszystkim, może pozbawić nadziei – nierzadko doprowadzając do rozpaczy. Fragment z drugiej księgi królewskiej zawraca uwagę na dość ważny aspekt, którym jest Boża opieka. Elizeusz wobec trudności zmusza nas do tego, aby WOBEC PROBLEMU PROSIĆ BOGA O OTWARCIE OCZU.

Co to znaczy?

Często bywa tak, że problem widzimy tylko w jednej płaszczyźnie – przez pryzmat swojego doświadczenia. Widzimy wielkość problemu, nie dostrzegając możliwości pokonania go. Elizeusz modli się o to, aby otwarte oczy pozwoliły zobaczyć siłę i wielkość Tego, kto może stać się moim sprzymierzeńcem. Człowiek, który w Bogu widzi siłę, jest jak ten sługa, który dostrzega – „górę pełną rydwanów i ognistych rumaków”. Z NIM stajemy się silni do odbudowania w sobie, utraconej nadziei i odwagi oraz do podjęcia walki z tym, co nas zabija. Patrząc prze pryzmat Bożej pomocy wszystko zaczyna nabierać innego znaczenia. To co jest problemem bez Boga, staje się niczym wobec Jego potęgi. Problemy, które nas przytłaczają bez Niego – z Nim stają się błahostką.

Boże odwracam swoje oczy ku Tobie, chcę dostrzec Twoją obecność. Pozwól pokonać lęk przed tym, czego się dziś boję. Dodaj mi odwagi, abym umiał stawiać czoła mojemu prześladowcy.