Walka o prawa dla człowieka

Walka o prawa dla człowieka

Sprawa nie jest tak oczywista i jasna jak się to przedstawia w telewizji. Wiem, że jestem księdzem i facetem więc już sam ten fakt powinien mnie dyskwalifikować, aby się  na ten temat wypowiadać, ale mimo  wszystko napiszę coś od siebie, żyjemy w wolnym kraju więc mogę wypowiadać swoje zdanie.

Kwestia jest tego typu, że przy wszelkich debatach na temat aborcji, wszyscy powinniśmy zadać sobie podstawowe pytanie – Czy dany organizm to już człowiek? To jest fundament do prowadzenia jakichkolwiek dyskusji. Jeśli  tego nie będziemy w stanie rozstrzygnąć – każdy punkt widzenia będzie wątpliwy. Dlaczego jest to tak ważne? Wszyscy o tym wiedzą, że każdemu człowiekowi należą się prawa – a to podstawowe, to prawo do życia. Co za tym idzie, określenie,  kto jest człowiekiem, a kto nim nie jest, staje się jednocześnie nadaniem danej osobie godności i praw. Jeśli  stwierdzimy, że osobami są ludzie, którzy mają ukształtowaną świadomość – to pozostaje pytanie,  kim są Ci, którzy jej nie mają – do nich należą niemowlęta, czy osoby upośledzone umysłowo. Myślę, że raczej nie będzie tutaj wątpliwości. Jeśli powiemy, że ludźmi są ci, którzy mają ukształtowane ciało, to co z ludźmi, którzy mają ciało zdeformowane?

Ludzie wierzący powinni zadać sobie takie pytania w świetle wiary. Dla nas powinno jest jasne, że każde życie jest darem Boga. A szczególnie życie ludzkie. Ono ma swój początek i koniec. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że to co się właśnie poczyna nie jest człowiekiem. A jeśli  ktoś tak mówi, to czym owa zapłodniona komórka jest? Owszem, jest to coś nieukształtowanego, ale nie jest to organizm inny, niż ludzki.  Z tego organizmu nie ukształtuje się nic innego jak człowiek.  Co za tym idzie, ten dar Boży jest człowiekiem i ma prawa do naturalnej śmierci. Jeśli więc idziemy tym tokiem myślenia to trzeba robić wszystko, aby ludziom, którzy nie mają możliwości wypowiadania się w swoim imieniu nikt nie odebrał praw.

To co dzieję się w dzisiejszych środkach masowego przekazu, to nic innego jak udowodnienie ludziom, że to co jest w łonie kobiety, nie jest człowiekiem. Że to tylko część kobiety, do której ona ma prawo. Owszem to nowe życie, jest od niej uzależnione, bo na jakiś czas łono kobiety ma stać się dla niego miejscem ochronnym. Ale to nie zmienia faktu, że jest to oddzielny organizm. Jeśli  tak, to ten „niemy” organizm ma prawa! Tak jak kobieta, która ten organizm powinna chronić.

Wiem, że zaraz posypie się grad argumentów, które będą pokazywały barbarzyństwo, w stosunku do kobiet, które w związku z ciążą mogą przeżywać jakiś osobisty dramat. Nikt jednak nie mówi o tym, jak często do tego dramatu dokłada się kolejny – aborcję. Ta wiedza nie jest wyssana z palca – z przykrością muszę stwierdzić, że spowiedzi wielokrotnie to weryfikują. I jeśli  jakaś sławna medialnie gwiazda mówi, że po aborcji czuje się świetnie i wiele razy by to jeszcze zrobiła, to albo czegoś nie zrozumiała, albo jest wyzuta z wszelkich uczuć, a może ktoś jej grubo zapłacił.

Tak wiem – jestem facetem i powinienem stulić „gębę”. Jednak tego nie zrobię. Mam nadzieję, że ktoś czytając ten artykuł zada sobie pytanie, czy rzeczywiście walczy o prawa człowieka, czy jednak te prawa ogranicza tylko do tych, co  mogą mówić.