W obronie ks. Międlara

W obronie ks. Międlara

Wczoraj postanowiłem odsłuchać całego kazania ks. Międlara. Odnoszę wrażenie, że wiele komentarzy, które się pojawiają w internecie są budowane tylko na opiniach innych czy pewnych stereotypach, które się pojawiają odnośnie ONR-u. Chyba mało osób wysłuchało tego kazania. Łatwo przecież wrzucić wszystkich do jednego worka. To co będę pisał to moja osobista opinia. Dziwi mnie, że msza święta, na którą są zaproszeni wszyscy została nazwana profanacją katedry. Od kiedy, do kościoła mają dostęp tylko Ci, którzy są bez grzechu, święci, czy ewentualnie popierający jakąś konkretną opcję. Do kościoła są zaproszeni wszyscy, po to, aby tam szukać odpowiedzi na nurtujące ich pytania, oraz po to, aby włączyć się w tę wielką komunię między Ojcem i Synem. Tym bardziej, że żadnej profanacji tam nie widziałem. Już prędzej profanacją nazwałbym pokaz mody w kościele – a taki swego czasu w jednym z kościołów w Polsce się odbywał, czy wreszcie ową ustawkę w Warszawie, która szumnie została nazwana tylko protestem. Chyba coś w tych nagłówkach medialnych jest nie tak. Wracając do wyżej wspomnianego księdza. Niestety nie znam go osobiście, może kiedyś będzie taka okazja. Ale znam kogoś, kto mi o nim trochę opowiedział. Nie jestem w stanie powiedzieć ile w tym jest prawdy, ale to był inny ksiądz, który miał przyjemność z nim rozmawiać. Oto jego opinie – to dobry, młody kapłan, pełen wiary i pasji. Może jeszcze musi się wiele uczyć, aby wiedzieć jak dobrze głosić Słowo Boże. Pomyślałem sobie, ja też się jeszcze wiele muszę uczyć. Co ciekawe, skąd u niego takie duszpasterstwo. Okazuje się, że wyrósł z takiego środowiska. TO nie jest tak, że człowiek, który przyjmuje święcenia kapłańskie – zapomina o tym skąd jest, jakie były jego początki. Świecenia mają spowodować, że dany ksiądz musi odczytywać ten świat w świetle ewangelii jakby na nowo. Ale nie zapominając o tym co było. Powiem szczerze, że nie ma lepszej osoby, która mogłaby zrozumieć ten świat czyli to środowisko. Myślę, że ten ksiądz jest w stanie do nich przemówić. Są więc dwie drogi – albo damy im kapłana, który będzie te osoby formował w duchu ewangelii, albo pozostawimy te osoby bez konkretnego przewodnika, który dla nich będzie autorytetem. Co za tym idzie, ktoś kto nie ma żadnej formacji i nie jest w stanie przyjąć ewangelii stanie się jak to powiedział ks Międlar- „ateistycznym nacjonalistą – Nie ma polskiego nacjonalizmu bez katolickiego radykalizmu”. Jeśli chcemy formować polskich nacjonalistów – to tylko głosząc ewangelię. Jeśli nie będą mieli księdza, który będzie im o tym przypominał, to kto to ma robić. Ja nie wyrosłem w tym środowisku i byłoby mi trudno do wielu dotrzeć. Patrząc na Boga można zobaczyć, że On też się posługiwał różnymi osobami, aby do ludzi przemówić. I robił to w różny sposób. Ten ksiądz mówił im, żeby być nacjonalistą Polskim, to najpierw trzeba siebie nawrócić na ewangelię, chcąc od innych wymagać, należy najpierw być radykalnym dla siebie i unikać tego co niszczy wiarę, relacje z Bogiem. Mówił o tym, że trzeba być odważnym w odrzucaniu konsumpcjonizmu i widzieć wokół siebie ludzi potrzebujących. Proszę sobie tego dokładnie i do końca posłuchać. Dziś jestem w stanie bronić ks. Międlara. Może pozostawać tylko jedna kwestia, na którą nie jestem w stanie odpowiedzieć – to kwestia ślubów zakonnych i ich przestrzegania – które ks. świadomie przyjmował czyli ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. czyli jak one są realizowane?Jeśli wszystko jest realizowanie w duchu ewangelii – to bronię tego księdza!