Upomnienie - raczej nie lubię...

Upomnienie – raczej nie lubię…

      Można łatwo osądzić człowieka, wystarczy coś usłyszeć, zobaczyć czy przeczytać – i gotowe. To dość łatwe –  w perspektywie tego, że nie trzeba się zawsze tłumaczyć, czy prostować swoich spostrzeżeń. Najlepiej jest wtedy, kiedy mówi się „poza plecami”, wtedy nie trzeba konfrontować swojej wypowiedzi, z potencjalnie negatywną reakcją zainteresowanego. Nie zawsze myślimy o tym, że słowo raz puszczone w obieg – pozostaje. To mniej więcej tak, jak dodaje się coś na stronę internetową. Wydawałoby się, że jak się coś usunie – to znika – zapominając o tym, że tak niestety nie jest. Dziś w Słowie Bożym z XXIII niedzieli zwykłej roku A można było usłyszeć, jak Jezus zachęca nas do upominania sienie na wzajem. Owo upomnienie – nie jest mówieniem – poza. Ono ma dotykać zainteresowanego – tego, który popełnił błąd. Co ciekawe – celem owego upomnienia – jest TROSKA. Tu nie chodzi o to, aby wykazać błąd dla samego – wykazania, czy satysfakji, że złapało się kogoś na błędzie. Widząc kogoś w grzechu – muszę budzić w sobie pragnienie pomocy – ponieważ dana osoba trwa w grzechu – a ów błąd niszczy ją – a i często najbliższych. Do tego dochodzi jeszcze jeden element – wszystko ma być czynione z miłości. Czyli upominam Cię bracie/siostro – bo Cię kocham! Nie chcę ukazywać swojej wyższości – bo kimże ja jestem – sam grzeszę, nie chcę być uszczypliwy – bo to tylko świadczyłoby o mnie jak pyszny i słaby zarazem jestem. Upominam Cię – bo chę abyś w życziu mój dorgi bracie czy siostro kierował się również miłością. Co ciekawe – łatwiej jest mówić o upomnieniu – w kontekście tego, że ja jestem owym upominającym, który sprowadza drugą osobę z błędnej drogi. Trudniej – kiedy mnie upominają. Zawsze wtedy pojawia się jakiś bunt. Często też podejrzewa się kogoś o brak wyrozumiałości, tolerancji czy niechęć. Prościej jest innych pouczać, niż naukę przyjmować. A przecież to jak mnie widzą – powinno być ważnym elementem w kształotowaniu konkretnych postuaw. Trzeba ciagle uczyć się umiejętności słuchania i rozumienia intencji innych. A jeśli rzeczywiście, ktoś nie chce naszego dobra – warto zapytać jak Jezus – który był oskarżony przed Sanhedrynem – a jeden z oskarżycieli bił Go po twarzy – Dlaczego to czynisz? Wykaż jeśli coś złego zrobiłem, a jeśli nie – to dlaczego mnie bijesz. Mamy prawo do obrony. Ale mamy też obowiązek, naprawiania błędów. Trzeba uczyć się wrażliwości i wzajemnej odpowiedzialności za brata i siostrę.

Panie, pozwól mi zrozumieć, że mój sąsiad, znajomy, kolega, przyjaciółka, ciotka, mama, tata – to moi bracia i siostry w wierze. Chcę ich wszystkich widzieć w niebie! Chcę, aby i oni doświadczyli Twojej miłości, a w swoich wyborach nie ranili siebie i innych. Ja sam – chcę się poprawić z moich błędów i osądów – bądź obecny przy moim „języku”.