Umrę z długiem!

Umrę z długiem!

„… Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnia Prawo…” Rz 13, 8-10

Nie znoszę sytuacji, kiedy wiem, że jestem komuś coś winny. Niestety w życiu wielokrotnie zdarzyło mi się pożyczyć pieniądze i wiem co, to znaczy iść spać z myślą, że mam dług wobec kogoś. Ale to nie wszystko, okazuje się, że nawet jeśli wszystko uda mi się oddać i spłacić, pozostaje dług niespłacalny – miłość! Nie mogę nigdy powiedzieć, że dziś odrobiłem swoją pracę domową z miłości wobec drugiego człowieka.  Nie mogę, któregoś dnia się z tego zwolnić. To czytanie uświadamia mi, że moje wybory muszą uwzględniać ów dług, a będzie on mnie prześladował do końca życia.

Skąd ten dług? Bóg stwarza mnie z miłości! Chrystus poświęcił swoje życie abym mógł żyć. Przekracza wszelkie bariery, mówiąc o tym aby przebaczać nie siedem ale siedemdziesiąt siedem razy. To dowód Jego troski o swoje dzieci. On nie mówi, już swoje zrobiłem raz, a teraz martw się sam, co z życiem zrobisz. On ciągle walczy o mnie, posyłając Ducha Świętego, który mnie ożywia.

Świadomie napisałem, że Bóg  stwarza mnie z miłości, a nie, że raz kiedyś tam stworzył, ponieważ proces stwarzania trwa nadal. Ciągle liczę na to, że Bóg mnie poprowadzi i wskaże właściwy kierunek mojego rozwoju. On staje się moim stróżem, który w moim życiu „nastaje w porę i nie w porę”. Nie zawsze jestem zadowolony z Bożej interwencji. Nie zawsze chcę zgodzić się z Bożymi planami i przykazaniami. Wiem jednak, że taka jest rola stróża, który ma reagować, by ratować życie.

Ucząc się od Boga,  i wiedząc, że mam dług w miłości muszę codziennie stawać się stróżem, każdego, kogo Bóg postawi na mojej drodze, nawet za cenę braku zrozumienia, czy krytykę. Często muszę podjąć walkę w obronie drugiego, nawet kiedy może się okazać, że tym który może skrzywdzić, jestem ja sam. No cóż, nie tylko broni się bliźniego przed innymi ludźmi czy sytuacjami, czasami trzeba bronić innych przed sobą, bo może się okazać, że zamiast przyjmować postawę stróża,  człowiek staje się tym, który krzywdzi. Wiem co to znaczy podjąć drogę rezygnacji, nawet jeśli, słabość potrafi  człowiekiem rządzić. To nie jest łatwe! Ale to nie egoizm powinien wygrywać z miłością, ale miłość do drugiego z egoizmem czy jakimiś innymi pożądliwościami, które drzemią w człowieku. Panie daj siłę, bym nigdy nie przestał spłacać swojego długu.