Taki duży, a tak mało wiesz

Taki duży, a tak mało wiesz

W czwartek jeden ze studentów zapytał mnie – „jak to jest proszę księdza…, ze szkoły znam jednego chłopaka, który dziś jest już po święceniach i posługuje szczególnymi charyzmatami. Modli się o uzdrowienie i uwolnienie i wiele osób uważa, że Bóg przez niego przemawia, a znam go od podwórka, gdzie był bardzo zwykłym chłopakiem, że tak łagodnie powiem. Niewiele wskazywało na to, że mógłby coś takiego robić.”

Pomyślałem – a czemu miałby nie mieć takiej łaski…. Od razu przypomniał mi się fragment z Pisma Świętego, kiedy u Jezusa ludzie widzieli wielką mądrość, a do tego wszystkie cuda, które czynił i zastanawiano się skąd On to ma – przecież jest synem cieśli, a do tego pochodzi z Nazaretu… A później mi się przypomniał jeszcze jeden fragment – czytany właśnie w tym dniu z listu św. Pawła Apostoła do Tymoteusza:

„Niechaj nikt nie lekceważy twego młodego wieku, lecz wzorem bądź dla wiernych w mowie, w obejściu, w miłości, w wierze, w czystości. Do czasu, aż przyjdę, przykładaj się do czytania, zachęcania, nauki. Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i przez włożenie rąk kolegium prezbiterów. W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich. Uważaj na siebie i na naukę, trwaj w nich. To bowiem czyniąc i siebie samego zbawisz, i tych, którzy cię słuchają.” 1 Tm 4,12-16

Myślę, że to go przekonało. Dziś, kiedy obchodzimy święto Stanisława Kostki, należy z pokorą przyjąć to, że Bóg wybiera kogo chce do tego, aby Jego Imię było głoszone w świecie. Często posługuje się ludźmi, którzy wydawałoby się są za młodzi do tego, aby podołać wezwaniom, które stawia wiara. Patrząc na młodych świadków, czy nawet dzieci – choćby nawet te z Fatimy, uczymy się szacunku nawet do tych maluczkich. Czasami ich głos bywa głośniejszy niż setek kaznodziei.

Kiedyś moja znajoma opowiedziała mi historię:

Na jednej z mszy małe dziecko biegało po kościele. Nagle zauważyło księdza siedzącego w konfesjonale i modlącego się na brewiarzu. W pewnym momencie dziecko podeszło do księdza i zadało mu pytanie;

– Co robisz

– Czytam książkę – odpowiedział ksiądz

– A o czym ta książka?

– O Panu Jezusie

– To ty taki duży jesteś i jeszcze nie wiesz kim był Pan Jezus!?

Zastanawiam się czy kiedykolwiek w życiu, ten ksiądz usłyszał lepsze kazanie. Być dużym, wiekowym, uczonym – nie jest jednoznaczne ze znaniem Jezusa. Dobrze, że Bóg przemawia też przez młodych i dzieci. Nam starszym pozostaje, zachęcanie ich jak św. Paweł do ćwiczenia się wytrwałości, a sobie do odwagi i takiej prostoty w świadczeniu o Bogu jaką dzieci mają.