Spragniony zmian...

Spragniony zmian…

Wczoraj zorganizowaliśmy ze wspólnotą akademicką Adorację Najświętszego Sakramentu dla osób niepełnosprawnych. Pomyślałem sobie, że będzie to dobra okazja, aby podzielić się pewnymi przemyśleniami, z osobami, które w swoim życiu pewnie więcej doświadczyły niż ja sam. Co najciekawsze – wyszedłem z założenia, że to ja będę nauczał, radził, wspierał na duchu itp. Okazuje się, że ten czas był czymś całkiem innym, niż moje zadufane ambicje… Zacznę może jednak od początku. Wpadliśmy na pomysł, że nie tylko ja będę mówił, ale zaangażujemy osoby, które ze mną przyjechały. Miałem znaleźć jakieś teksty, które będą myślami przewodnimi do rozważań, a które zostaną przeczytane przez młodzież. Nie miałem, żadnego pomysłu – jakie to mają być teksty. Pomyślałem sobie, pewnie w Piśmie Świętym zawsze się coś znajdzie! Przecież jest to Księga natchniona, która nigdy nic nie traci ze swej aktualności. Stało się jednak inaczej… W pewnym momencie pojawiła się myśl – zajrzyj do Dzienniczka Siostry Faustyny – a tam znajdziesz wskazówki. I tak zrobiłem… teksty, które znalazłem, otworzyły mi nowe horyzonty patrzenia na życie. Jadąc na spotkanie, nie byłem pewien co mówić. Kiedy rozpoczęliśmy adorację – już pierwsze teksty wprowadziły mnie w jakiś niebywały pokój. Kiedy usłyszałem o tym – jak siostra Faustyna została przepełniona wielką siłą płynącą z Najświętszego Sakramentu, jak w Nim znalazła ufność – sam zacząłem odczuwać niebywałą Bożą obecność. To co najbardziej zszokowało mnie w tych tekstach, a na które jakoś wcześniej nie zwróciłem uwagi to jeden z fragmentów, kiedy Jezus w objawieniu mówił do niej, że stworzę dla ciebie nowy świat –  jeśli tylko chcesz – a gdzie ona odpowiedziała – nie chcę żadnych zmian – chcę tylko Twojego Serca. Chcę być kochana… Oto lekcja, którą dostałem wczoraj. Wielokrotnie chcę zmieniać swój świat, czy zmieniać świat innych. Uważając siebie, za silnego i niezależnego. Okazuje się, że nie tędy droga. Muszę nauczyć się żyć swoim życiem, nie tracąc umiejętności kochania oraz widzenia Bożej miłości. Świat zmienia się poprzez owo doświadczenie. Wtedy człowiek pozbywa się zgorzknienia, które płynie z widzenia tylko zła. Nie wiem jak to zostało odebrane przez osoby niepełnosprawne, które też chciałyby zmienić swój świat. Wiem jednak, jak to wygląda u mnie. Za mało we mnie pragnienia miłości Bożej. Gdzie nie ma tej miłości pojawiają się moje braki. To nie była lekcja dla moich niepełnosprawnych braci, przynajmniej – nie tylko dla nich. Wiem, że była to lekcja dla mnie.