Skąd wiemy, że Bóg chce abyśmy odmawiali różaniec?

Skąd wiemy, że Bóg chce abyśmy odmawiali różaniec?

„Ave Maria gratia plena Dominus tecum…”

Kiedyś na siłowni jedna osoba podeszła do mnie i powiedziała – Szczęść Boże – ledwie księdza poznałem. Ale jak zobaczyłem różaniec na palcu, to nie miałem już  wątpliwości. To taki znak rozpoznawczy – mimo, że nie tylko księża noszą różańce na palcach. Bardzo się ucieszyłem, że ktoś poznał  mnie nie przez  wyraz mojej gęby, ale przez  taki znak. Czasami w taki sposób  będziemy bardziej rozpoznawalni. Choć niestety, nie zawsze różaniec świadczy o wierze człowieka, czasami to tylko  zwykły wisiorek na szyi… A tak być nie powinno.

Jeden ze studentów zadał mi pytanie – Czy Jezus kazał nam odmawiać różaniec? Skąd wiemy, że ta modlitwa Mu się podoba?

Jezus nie kazał nam odmawiać różańca bo takowego jeszcze nie było.  Nauczył nas modlitwy Ojcze nasz – i to właśnie ona była najczęściej odmawianą. Bywało i tak, że np benedyktyni mieli ją odmawiać 150 razy dziennie na wzór 150 Psalmów istniejących w Biblii. Może właśnie, ta liczba stała u fundamentów kształtowania się różańca, w którym nie zabrakło modlitwy Pańskiej. Przecież, zanim św. Jan Paweł II dodał tajemnicę światła – wyróżniano trzy – radosne, bolesne i chwalebne – każda po 50 „Zdrowaś Maryjo”.

Ale skąd to „Zdrowaś Maryjo”…? Wiele  źródeł podaje, że już  od pierwszych wieków chrześcijaństwa okazywano wielką cześć i szacunek Maryi. Skoro była Matką – Jezusa,  to musi mieć ogromne znaczenie jako orędowniczka. Od XII wieku  utrwalił się zwyczaj odmawiania Pozdrowienia Anielskiego – czyli  owych słów, które Archanioł Gabriel wypowiedział w stronę Maryi. Chyba nie można było znaleźć piękniejszego miejsca, w którym Maryja odbiera chwałę – w dodatku przez Bożego posłańca. Z czasem dodano do nich słowa wypowiedziane przez świętą Elżbietę w czasie nawiedzenia. Obecna forma „Zdrowaś Maryjo” ostatecznie ukształtowała się w XV wieku. Zatwierdził ją Pius V w 1566 roku.

Za ojca Różańca świętego uważa się św. Dominika, któremu miała się objawić Maryja i przykazać rozpowszechnianie tej modlitwy na całym świecie. Nie był to jednak Różaniec w dzisiejszej formie. Modlitwa ta stałą się dla św. Dominika skuteczną bronią w walce z herezją albingensów. Legenda głosi, że to właśnie w czasie jednej z jego wypraw, w trakcie której zwalczał tę herezję, zrodziła się modlitwa różańcowa. Nazwa różaniec pojawiła się w średniowieczu i pochodzi o nazwy kwiatów – od róż – jakoby każda modlitwa miała stawać się owym kwiatem dawanym Maryi. (por. Historia Różańca świętego opr. Beata Cichoń – opoka.pl)

Reasumując – w Biblii nie ma ani słowa – o różańcu – ale cała modlitwa ma fundament biblijny. Oprócz tego, same rozważania – tajemnice – oparte są w dużej mierze, na Piśmie Świętym. Dlatego im częściej się tę modlitwę odmawia – tym więcej czasu poświęca się rozważaniom biblijnym.

Dziś jeden ze studentów zauważył, że na mojej lodówce przyklejony jest cytat: „Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie” Łk 21,26 Zapytał mnie – to cały czas trzeba się modlić? No właśnie, życie ma być przepełnione modlitwą. Jeśli tylko człowiek może na chwilę oderwać się od codziennych zajęć, to powinien wracać do pragnienia spotkania z Bogiem. Myślę, że właśnie różaniec jest taką modlitwą w „drodze”. Tzn. w każdym miejscu i czasie, można do niej powrócić – jednocześnie pochylając się nad Słowem Bożym.

Skąd wiemy, że ta modlitwa podoba się Bogu? Tego nikt nie jest w stanie ocenić, zresztą w dużej mierze zależy od dyspozycji  odmawiającego – ale wiem jedno – za każdym razem, kiedy wypowiadamy słowa  „Bądź pozdrowiona Maryjo” – zwracamy się  do Tej,  która nam towarzyszy w modlitwie. Co za tym idzie, nie modlimy się sami. Przy tej modlitwie pozdrawiamy Maryję – tak jak Archanioł – kiedy miała, przynieść światu Zbawiciela. Za każdym razem wypowiadając to pozdrowienie, przypominam sobie o tym i  wierzę, że i dziś jest w stanie wyprosić u Niego wszelkie łaski. Chciałoby  się powiedzieć, znów wprowadza Go w świat – czyli  w nasze życie. Jeśli wreszcie chodzi o skuteczność tej modlitwy – uważam, że jeśli ta modlitwa nie zawsze wychodzi – bo przecież często jestem znużony, znudzony, zaspany – to wiem, że ktoś ze mną się modli.  Wiem, że jeśli dziś w modlitwie zawodzę – to w niej będzie Ona – modląca się  jak troskliwa Matka, a zarazem bliska Bogu.

Różaniec nie jest łatwą  modlitwą. Może czasami niektórych nuży. Może często podczas odmawiania tej modlitwy myśli uciekają w sprawy przyziemne. Okazuje się, że to również może być przydatne, ponieważ wtedy wiedząc, co zaprząta głowę, jesteśmy w stanie odkryć siebie, to co dla nas jest najważniejsze. Dzięki temu,  możemy  odnaleźć prawdę  o sobie i w tej prawdzie stanąć przed Bogiem. Myślę, że i wtedy będzie  Ona obecna.