Puk, puk... Jestem na czas...!

Puk, puk… Jestem na czas…!

Umówiłem się dziś z jednym studentem na spowiedź na godz. 10.00. Nagle o godz 9.05 słyszę domofon – a w słuchawce – już jestem… hmmm czy coś pomyliłem…? Po chwili – czy nie umawialiśmy się na 10.00? – zgadza się – słyszę odpowiedź….! No ale jest 9.00! Łooooooo… nie zmieniłem czasu. No wchodź – chwile poczekasz bo mam gościa, a później pogadamy.

Za wcześnie źle, zbyt późno również… Być na czas… Dziś w naszym mieście zmarł nagle młody ksiądz – 40 letni Piotr. Taką informację dostałem parę godzin temu w zakrystii – szok…! Przecież był zdrowy…

Takie reakcje ma każdy, kiedy dowiaduje się o czymś, czego się nie spodziewa. Pomyślałem sobie – i znów nie jestem przygotowany, aby ze spokojem tę informację przyjąć.

Chrystus przychodzi do nas zawsze na czas – u Niego zegarek się nie śpieszy – ani nie opóźnia. Po prostu – przyszedł… Dlaczego jestem zaskoczony? – bo ciągle myślę po ludzku – licząc na to, że wszyscy będą żyć dłuuuuugo – choć sam nie mam zielonego pojęcia – co to znaczy długo. Kiedy to długo się zaczyna? Dla nas żyjących, jeśli relacje liczy się nie latami, ale miłością – to długo winno trwać wiecznie. A jednak – Pan ma inny czas. Zabiera ze sobą tych, którzy dojrzeli. Nie – po ludzku – ale na tyle, aby Bóg stwierdził, że już mogą przejść przez granicę. On mierzy człowieka – inną miarą? Czy ten spełnił na ziemi swoje powołanie, misje…? Czy to co Bóg zamierzył wobec niego zrealizował…? Na realizację tego zadania Bóg daje odpowiednio dużo czasu. Ktoś zada pytanie – a jaką misję do zrobienia mają ci Ci co umierają już w łonie matki – myślę, że już samo pojawienie się ich było misją i niemym głosem wobec rodziców.

Każdy może pozostawić ślad – pieczęć. Każdemu też dane jest tyle, ile potrzeba. Dziś znów Bóg dał mi lekcję… czuwaj, abyś to ty się nie spóźnił… ale też nie chciej za szybko, zbyt wcześnie – uciekać z tego świata, bo możesz być nie w porę…

Kuba się wyspowiadał, choć musiał poczekać – ks. Piotr odszedł – bo Chrystus się nie spóźnił. Czy Piotr był gotowy pójść – tam gdzie przyjaciel go wezwał? To już pozostaje między nimi. Kiedyś będę mógł powiedzieć – to pozostaje między nami. Dziś pomodlę się za niego – aby, ucieszył się tą wizytą Chrystusa i już nie chciał nic zmieniać…

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…