Prymicje

Prymicje

„Duch Pański spoczywa na mnie, ponieważ mnie namaścił i posłał mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Łk 4, 16-21

Nigdy nie sądziłem, że za każdym razem w Wielki Czwartek, kiedy uda mi się pójść do KATEDRY na mszę Krzyżma, będę słyszał fragment ewangelii, który umieśiłem na obrazku prymicyjnym jako motto mojego powołania. Nigdy zresztą taką myślą się nie kierowałem. Pamiętam, jak pewnego dnia jeden z rekolekcjonistów w seminarium komentując ten fragment Pisma Świętego powiedział, że te słowa, są niejako programem, misją Jezusa. Czyta On ten fragment z ksiegi proroka Izajasza na początku swojej działalności publicznej – a więc było to jakby Jego prymicyjne wystąpienie. Pomyślałem sobie, jeśli to jest plan samego Zbawiciela, a ja chciałbym Go naśladować, to dlaczego szukać innego cytatu. Przez długi czas dojrzewałem do tej myśli, że jeśli Bóg pozwoli mi pójść za nim w posłudze kapłańskiej, to ten fragment będzie mi towarzyszył. Nie jest łatwo realizować Słowo Boże, które kiedyś się usłyszało. Codziennie zmagam się z różnego rodzaju słabościami. Fakt jest taki, że kiedyś myślałem o tym, że to tylko zwykły cytat, który musi znaleźć się na obrazku prymicyjnym, do którego nie będę powracał. W rzeczywistości jest inaczej, co jakiś czas przypominam go sobie. Właśnie najbardziej mi pomaga, kiedy wątpię, słabnę czy upadam. Dziś znów go usłyszałem… I to w dniu ustanowienia sakramentu kapłaństwa. Te słowa kolejny raz przypominają mi, że jestem na właściwym miejscu, a zarazem odkrywają nowe Boże zamiary wobec mnie. Jestem niezmiennie posłany – by głosić Słowo… nie zawsze wychodzi jak by się chciało – ale nawet kiedy nie wychodzi, nie mogę ustawać. Muszę mówić o Bogu, szczególnie tym, którzy są Go spragnieni, którzy chodzą po omacku – szukajac sensu w życiu. Jestem powołany, aby dawać ludziom nadzieję, że nie ma rzeczy straconych, że Bóg może wyprowadzić nawet z najwiekszego kryzysu, a ja mogę pomóc przez sakrament pokuty i pojednania. Jak jest to ważne dla tych, którzy chcą wyjść z mroków ku światłości. Jak jest to budujące, kiedy można usłyszeć, Bóg Ci i tak przebaczył. Dziś na progu świąt Wielkanocnych, znów kieruję się ku światłości. To czas Bożej łaski, czas zmazywania win i nowego rodzenia się… I właśnie dziś w Wielki Czwartek, Bóg przypomina mi, że przez moje ręce, które zostały namaszczone w sakramencie kapłaństw, On chce siebie dać… Uświdamaiam sobie jeszcze jedną rzecz, że to nie tylko czas wychodzenia z mroków dla tych, którym pomagam przez słowo i sakramenty, ale tó również czas wychodzenia z mroków dla mnie. Panie, niech moje życie będzie światłem czerpącym z Twojego źródła.