"Probówka" - i wszystko jasne!

„Probówka” – i wszystko jasne!

Lubię wkładać przysłowiowy „kij w mrowisko”. Mam też świadomość, że w związku z tym muszę zmierzyć się z dość powszechną krytyką. Sądzę jednak, że trzeba być otwartym na wszelkie argumenty, aby przede wszystkim poszukiwać prawdy. Dziś chciałem podjąć temat dość aktualny, który w mediach zawsze jest podejmowany jak news zastępczy, a który zawsze wywołuje wiele emocji. Chodzi o „IN VITRO” oraz ostatnie decyzje parlamentu dotyczące tej kwestii.

Media dość łatwo przekonują ludzi, aby zaakceptowali ową metodę – traktując ją jako leczenie bezpłodności. Właśnie ostatnio takie stwierdzenie usłyszałem w radio i wyczytałem na głównych portalach internetowych jako główną informację. Co za brednie – odkąd ta metoda – jest lecznicza. Żeby z czegoś wyleczyć, to trzeba dokonać takiego działania, aby dana osoba była zdrowa. Odkąd to po in vitro, ktoś został wyleczony z bezpłodności. Owszem pojawia się dziecko – dzięki współczesnym metodom i technikom ingerencji człowieka w przeprowadzeniu zapłodnienia – ale nie zmienia to faktu, że jak osoba była bezpłodna, tak dalej bezpłodna jest. Ktoś kto po in vitro chce zajść w kolejną ciążę – nie będzie mógł – bo nie został z bezpłodności wyleczony. Dlaczego – przekazuje się fałszywą informację? Dlaczego wielu osób to nie interesuje?

Szatan który kusił w raju w imię dobra – posłużył się kłamstwem. „A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: «Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” To jest ta sama metoda. Zło nie afiszuje się jako zło – ale zawsze będzie chciało być obrońcą tzw. uciemiężonych. Dlaczego w mediach nic nie mówi się o naprotechnologii (nawet podkreśliło mi to w komputerze na  czerwono – tzn., że nawet w słowniku tego nie ma), która ma w swoich założeniach doprowadzić do leczenia bezpłodności? Dlaczego w mediach o tym milczą? Czemu tutaj nie podejmuje się dyskusji? Czemu państwo na tę metodę nie przeznacza żadnych środków? Mi to bardzo śmierdzi.

Wiem, że to nie jest argument przeciwko danej metodzie. Ale przytoczę chociaż jeden. Potocznie w świecie mówi się, że CEL UŚWIĘCA ŚRODKI. Bulwersujemy się kiedy, dana osoba osiąga jakiś sukces – idąc po tzw. trupach do celu. Przecież dla danej osoby liczy się cel, a jest on przecież dla niej dobry. Może ta osoba była bardzo biedna, żyła w nędzy i ta trudna sytuacja spowodowała, że owa osoba postanowiła zmienić tę sytuację. To nie jest grzech. Co z tego, że po drodze do sukcesu kogoś skrzywdziła – cel przecież został osiągnięty. Być bogatym i dobrze sytuowanym to też jeszcze nie grzech. Mimo wszystko nie zgadzamy się z tym, że ktoś dochodząc do sukcesu krzywdził. Potraktujemy to jako zło moralne… Wychodząc z tej samej przesłanki zadaję sobie pytanie – dlaczego zmieniamy swoje zdanie odnośnie in vitro? Cel oczywiście jest szczytny i bardzo dobry. Ktoś byłby głupi, gdyby powiedział, że dziecko jest złem. To największy i bezcenny dar. Problem polega na tym, że to sama metoda poczęcia budzi wątpliwości. W mediach chce się udowodnić, że przeciwnicy in vitro – traktują dzieci poczęte jako zło. Nic w tym prawdy nie ma. Przeciwnicy in vitro, krytykują metodę poczęcia a nie dziecko poczęte. Jest ona wątpliwa moralnie. Oto kilka argumentów – dziecko poczyna się poza organizmem matki – co za tym idzie, owo zapłodnienie komórek może być wykorzystywane do różnych eksperymentów, często doprowadza to do handlu zarodkami. Ktoś po po prostu może kupić sobie dziecko, jak w sklepie. Zapładnia się wiele komórek, co z tymi które nie są wykorzystane? Mam świadomość, ze chce się udowodnić, że zarodek to nie człowiek. Problem w tym, że z tego zarodka nie wyrośnie nikt inny niż człowiek. Wiem, że to raczej dyskusja na fundamencie filozoficznym. Wiem, też są tacy, którzy mówią, że człowiek jest wtedy kiedy zaczyna myśleć – wśród nich prym wiedzie australijski etyk i filozof – Peter Singer. Widzę, że niektórzy politycy, też chętnie poszliby za taką myślą. No cóż pozostaje nam się modlić, abyśmy rozumu nie utracili, bo wtedy ludźmi nie będziemy. Choć coraz bardziej widzę, że tych niemyślących jest coraz więcej. Już nie będę wspominał o tym, że samogwałt to też grzech… oraz o tym, że dziecko w tej dyskusji nie ma głosu. Liczą się potrzeby dorosłych… i pewnie wiele innych argumentów można przytoczyć.

Reasumując – kiedy doświadczamy krzywdy, jesteśmy w stanie usprawiedliwić metody osiągnięcia celu. Ale kiedy widzimy, że inni stosują tę samą metodę w swoim życiu i im się udaje, choć trochę smrodu pozostawiają po sobie – to jesteśmy w stanie wyjść na ulicę i manifestować swoje niezadowolenie.

Człowiek to jednak wyjątkowe stworzenie. Potrafi tak szafować słowami i argumentacją, aby udowodnić swoją rację. Ktoś może napisać, że robię to samo w niniejszym artykule. Może i tak – ale zdecydowałem się napisać kilka zdań, aby poruszyć w nas chęć zastanowienia się nad tym gdzie jest prawda.

Na zakończenie – dziękuję Bogu, że są takie osoby jak np. p. Małgorzata Kożuchowska, która mimo problemów z poczęciem nie zdecydowała się na tę metodę. Po 6 latach pragnienia dziecka, Bóg ofiarował jej ten dar. Dziękuję również Bogu za tych wszystkich, którzy zdecydowali się na adopcję dziecka, pokonują swoje lęki, dzięki nim, dzieci mogą doświadczyć wartości ogniska domowego. A jest tyle istot ludzkich porzuconych…