Prawdziwy facet

Prawdziwy facet

Pewnego dnia wcześnie rano ktoś zadzwonił do mojego domofonu. Lekko rozespany usłyszałem znajomy głos – „Proszę księdza – nie obudziłem? (pomyślałem – co to za pytanie)… Chciałbym na chwile księdza odwiedzić i czymś się podzielić”. Pomyślałem – ok i tak miałem zaraz wstawać, kazałem chwilę poczekać, bo przecież nie wpuszczę gościa do pokoju gdzie jeszcze wszystko jest w pieleszach. Jak się uporałem ze sprzątaniem – mogłem z ulgą go zaprosić. A więc co Cię do mnie sprowadza…? (zapytałem) Zanim odpowiedział na moje pytanie – jeszcze przez chwilę przepraszał, że tak wcześnie – ale nie mógł wytrzymać i czekać dłużej bo chciał się ze mną podzielić czymś, co dla niego jest ważne… I zaczął mówić – (parafrazuję) – „Bo wie ksiądz jak to jest z młodymi parami – ciągnie nas do siebie… zazwyczaj, to ja kusiłem i byłem prowodyrem różnych zachowań – oczywiście chodzi o naszą sferę cielesną. Dobrze, że moja dziewczyna jest dojrzalsza i powstrzymywała mnie przed przekraczaniem granic. Dziś proszę księdza było inaczej… To ja powiedziałem, NIE… Chciałem się z kimś tym podzielić i pomyślałem, że przyjdę do księdza. Naprawdę jestem bardzo dumny, że dziś to ja wygrałem… Pomyślałem sobie… WOW – jakie to dla niego musi być ważne. W świecie – gdzie niewielu nad tym się zastanawia – on widzi w tym swoją wygraną. Pomyślałem sobie – to jest prawdziwy facet – gość, który w chwili słabości okazał się mężczyzną i ochronił swoją dziewczynę przed sobą i jej słabością. To gość, który nie patrzył przez prymat egoizmu – przecież nadarzyła się okazja – ale w chwili zagrożenia potrafił podjąć właściwą decyzję. I do tego czuje tak wielką satysfakcję, że chce o tym mówić. Wielki „szacun” dla niego – a dzięki tej jego radości – sam cały dzień przeżyłem w lepszym nastroju. Jak najczęściej takich poranków bym sobie życzył 🙂