PRAGNĘ

PRAGNĘ

Dlaczego serce zawsze jest tak ważne? Nie chodzi mi oczywiście o anatomię, ale o to, co kojarzy nam się z całą stroną wewnętrzną człowieka – od odczuwania po duchowość w szerokim tego słowa znaczeniu. Oczywiście czyny, działania, słowa są jakimś odbiciem stanu serca. To z serca człowieka pochodzą… złe myśli, pragnienia, kradzieże itp. chodzi o czyny – mówi Jezus. Co z wewnątrz człowieka wychodzi czyni go nieczystym. To, co najważniejsze jest w sercu – to PRAGNIENIE. Ono poszukuje – szczęścia, pokoju, miłości… Dlatego człowiek jest, jakby cały czas w ruchu, aby zdobyć to, co jest brakiem, chcąc wypełnić pustkę. Niestety, źródła z których człowiek czerpie nie zawsze spełniają oczekiwania. Często człowiek jest rozczarowany widząc, jak wiele decyzji jest błędnych, jak świat szybko wysycha ze swoimi propozycjami, ciągle się zmieniając, poszukując, wymagając, rezygnując… Często też wybory ranią, niszcząc serce – albo zasklepiając – czyniąc je twardym, skostniałym. Kiedy Jezus spotyka Samarytankę przy studni mówi o wodzie, która nigdy się nie wyczerpuje i daje życie. Mówi jej o tym – widząc jej stan (miała przecież pięciu mężów, a ten z którym teraz jest nie jest jej mężem). Samotna, szukająca miłości, uciekająca przed spojrzeniem ludzkim. Chrystus chcąc dać jej to czego naprawdę szuka, mówi o tym, że źródłem, którego ona pragnie – jest On sam. Szukamy wszędzie miłości – a On ją daje za darmo i nie zmienia zdania, szukamy pokoju – a On czeka cierpliwie, nie chcąc być uciążliwym i natarczywym – szanuje wolność, szukamy szczęścia – a szczęściem jest czas kiedy mamy Go w sobie – blisko… i pewnie można by wiele wymieniać. Jaki z tego wniosek, bliskość Boga, to bliskość źródła. Czerpakiem do nabierania tej wody jest – WIARA. Dziwię się, że sakramenty, które nas zmieniają, które są jakimś szczególnym wyrazem Boskiej bliskości, są często przyjmowane jako obowiązek. Nie wyobrażam sobie bycia na pustyni, a często taką pustynią jest życie, i chodzenia do źródła z przymusu, nakazu – pustynia rodzi pragnienie, a źródło to pragnienie gasi, to nie przymus kogoś mnie tam prowadzi. Może warto zanurzyć serce w Chrystusie. Ktoś – kto to zrobi będzie stawał się inny. Będzie pełen pokory, wytrwałości, radości, wstrzemięźliwości… a to jest Dar Ducha Świętego. To serce przepełnione miłością będzie skłaniało do uczynków pełnych owej miłości. Serce będzie dyktowało co robić … ale nie serce jako uczucia, ale jako pewien obraz wnętrza człowieka, który owe uczucia przewyższa.