Posłany

Posłany

„…Jezus zawołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób.  I wysłał ich,  aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych.” Łk 9, 1-6

Podstawowa rzecz, którą trzeba zrozumieć w tym fragmencie jest taka, że wszystko, co mam jest darem Boga. Nic nie należy do mnie. Prędzej czy później będę musiał wszystko oddać. Jak to niektórzy mówią, nic ze sobą do trumny nie wezmę. A nawet gdyby mi coś włożyli, to raczej po tamtej stronie nie zrobię z tego większego użytku.

To nie znaczy, że nie mam nauczyć się dziękować za wszystko, co mam. Ale wraz z dziękczynieniem powinna iść myśl, co mogę z tym zrobić. Ostatnio przekonuję się, że Bóg co krok daje mi nowe możliwości. Sam czasami łapę się za głowę, bo nigdy wcześniej się nie spodziewałem, że będę w podobnej sytuacji. Choćby nawet ostatnio miałem okazję spędzić dwa dni z młodzieżą ze szkoły, w której przyszło mi od tego roku uczyć, w krakowskim hospicjum. To doświadczenie, pozwoliło mi na nowo zwrócić szczególną uwagę na przemijalność ludzkiego życia. Uświadomiłem sobie, jak mało mam czasu, aby bagatelizować boże natchnienia. Naprawdę nie ma czasu, na uśpienie, przez tzw. szarą rzeczywistość. Trzeba za każdym razem, codziennie odczytywać Bożą myśl. Bóg dając umiejętności, posyła, aby głosić Jego Królestwo. Gdziekolwiek stanę, mam stawać się tym, który w imię Boga będzie pokonywał swoje granice, bariery.

Dziś jedna z pań wolontariuszek w hospicjum powiedziała, że zawsze miała dystans do osób chorych, strasznie bała się patrzeć na ich rany. Już sam klimat i zapach ją odstraszał. Ale dodała, że to wszystko się zmieniło. Czas weryfikuje człowieka! Dziś nie ma dla niej tych barier. Powiedziała również, że są momenty, kiedy ludzie potrafią pozbawić motywacji, kiedy trzeba się zmierzyć z ich problemami fizjologicznymi. Sama przecież tego doświadczyła. Stwierdziła, że w imię Boga i ze względu na niego, była w stanie zmienić to nastawienie. To Bóg stał się dla niej siłą do tego, aby spojrzeć na człowieka z miłością.

Jezus posyłając apostołów i dając im odpowiednie predyspozycje, posyła ich nie po to, aby byli bardziej sławni, czy rozpoznawalni. To, że posyła apostołów, nie zwalnia innych z misji głoszenia. Nie robili tego tylko dla siebie. Oni mieli konkretny cel – Boże Królestwo. Robili to w imię Jezusa i może to było ich siłą, która potrafiła pokonać ludzkie granice. Nie same zdolności, ale to, że obecność Boga ich zmieniała.

Reasumując, jeśli masz jakiś dar od Boga, to zrób z niego pożytek, bo miłość własnie w ten sposób się realizuje!