Posłany - do czego?

Posłany – do czego?

„Kiedy Jezus umył uczniom nogi,  powiedział  im <<Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego,  który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie czynić>>” J 13, 16-17

Jest rzeczą  naturalną, że sługa służy Panu. Dziś  mamy wiele takich przestrzeni gdzie pojawia się hierarchia czy kastowość. W świecie mówi się szeroko na temat równości, jednak rozglądając się wokół, trudno nie zauważyć różnic. Świat jest tak skonstruowany, że będą w nim ludzie na stanowiskach kierowniczych i ci,  którzy podejmują obowiązki wyznaczone przez te osoby. Jest to potrzebne do właściwego funkcjonowania w społeczeństwie. Problem pojawia się wtedy, kiedy osoby niekompetentne, próbują kreować rzeczywistość. Często brak odpowiednich kwalifikacji, może przynieść  katastrofalne skutki. Szczególnie odczuwają  to osoby, które bezpośrednio podlegają danemu „panu”.  W takich przypadkach, jesteśmy w stanie protestować, aby wyrazić swoją dezaprobatę i niezadowolenie. Najtrudniejsze jest to, czy jesteśmy w  stanie zadać sobie trud określenia, gdzie ktoś jeszcze właściwie wykonuje swoje zadania,  a  gdzie już nie? Po czym to poznać, i czy są jakieś ogólne zasady, które to normują? Współcześnie posługujemy się prawem, ustalonym przez daną grupę społeczną czy polityczną. To ona normuje wszelkie zasady funkcjonowania społeczeństwa. Z  historii jednak  wiemy, że nawet w tak ważnej sprawie jak  stanowienie prawa, człowiek popełniał błędy. Co zrobić, aby nie przekroczyć  kompetencji, a zarazem nie godzić się na  krzywdę ludzką. Myślę, że drogą do tego jest odkrywanie wartości każdej posługi.

Ewangelia według  św. Jana ukazuje Chrystusa, który podczas ostatniej wieczerzy ukazuje relacje między sługą a uczniem. Jezus swoją  postawą wskazuje na to, że każdy powinien mieć swoje miejsce w posługach. Nie mówi, że jest to niesprawiedliwe. Ale tym posługom nadaje konkretny wymiar. Każda z  nich ma swoje miejsce.  Niezależnie od tego jaką pracę w sposób uczciwy wykonujemy. Nie zawsze tak na to patrzymy, ale dobrze wiemy, że bez osób, które wydawałoby się wykonują  mniej ważne zajęcia, może nie byłoby tych tzw. niezbędnych i kluczowych. Dlatego też sam siebie stawia w roli sługi. Odwraca całą  hierarchię dotyczącą relacji Boga z ludźmi. Ten, któremu powinna należeć się chwała, chce ją odebrać z innej pozycji.  Chrystus posługując uczniom, schodzi do najniższych poziomów ludzkich potrzeb. W tej perspektywie staje się pierwszym, który jest gotowy wcielać miłość względem ludzi, poprzez konkretne działanie, które wydaje się mało ważne.  Staje się królem służby, którego nie jesteśmy w stanie prześcignąć. Gdyby człowiek potrafił tak  spoglądać na życie i na swoje obowiązki, w świetle służby, i w gorliwości prześcigania się w czynieniu dobra, ten świat pewnie byłby inny. To co niestety zabija postawę służby wynika z ludzkiego egoizmu, pychy, pragnień. Niektórym się wydaje, że jak osiągnęli kolejny awans zawodowy, to zdobyli szczyty akceptacji, szacunku i poważania społecznego. W rzeczywistości tak nie jest. Bywa tak, że czasami osoba sprzątająca bałagan po kolejnej imprezie, będzie otoczona większym szacunkiem,  niż ta która na nią jest stać.

Niech ten gest Jezusa stanie się okazją do odkrywania wartości każdej posługi a w jej świetle do odczytywania swojego powołania.