PERFUMY DLA UKOCHANEJ

PERFUMY DLA UKOCHANEJ

Dziś  usłyszałem nieziemską historię. Przecierałem oczy ze zdumienia. Moja znajoma pracuje w perfumerii – pewnego dnia przyszedł do jej sklepu klient z dość orientalnym pytaniem. Czy mają państwo do  nabycia – „taką, a taką” markę perfum. Mamy – odpowiedziała ekspedientka. To świetnie – proszę mi tylko doradzić jaką wielkość mam kupić 20 czy 50 ml – bo to dla mojej zmarłej mamy ona uwielbiała ten zapach! Bystra ekspedientka odpowiedziała – jeśli to dla zmarłej mamy to proponuję 70 ml. Tak pani uważa? Mamie nie ma co żałować…! Ok – to poproszę tę butelkę 70-cio ml.

No cóż – przynajmniej mama zostanie pochowana z klasą. Kto wie – może w dniu zmartwychwstania skorzysta z prezentu syna i trochę się odświeży,  przecież czas pewnie wiele zmieni!

Czy ludzie już na głowę upadli!

Z niedowierzaniem stwierdziłem, że może firma wprowadzi na rynek nową kolekcję – dla zmarłych – np. „Ostatni oddech” lub „Podmuch EDENU”… Noooo…. coś by się zawsze wymyśliło. Słuchając tego przykładu wcale bym się nie zdziwił, że i klienci by się znaleźli. Co się nie robi dla naszych ukochanych zmarłych. Ciekawe, czy za życia też się takim dobrym było. A jeśli nawet się było – to myślę, że ów prezent może być lekko nietrafiony.

Zresztą zbliża się Mikołaj i święta – to będziemy po sklepach biegać. A wiec kto wie, może będzie to okazja do nowych chwytów  marketingowych. Służę pomocą… 😉

Żarty,  żartami – ale to raczej smutne.

Mam nadzieję, że ów kochający syn, wybrał też największy pakiet modlitewny. Chodzi o to, że największą  pomocą jaką możemy dać zmarłym oraz największy wyraz miłości do nich, musi przekraczać materię. Zmarły  potrzebuje miłosierdzia Bożego,  a modlitwa jest głosem, który łączy się z owym pragnieniem. Każda modlitwa jest wysiłkiem i pewnie więcej wyrzeczeń kosztuje niż kupno perfum. Na modlitwę wielokrotnie trzeba czasu i cierpliwości, a najważniejsze w tym wszystkim jest to, że musi ona być zakorzeniona w wierze. I chyba to jest największym problemem  – bo jeśli czas możemy poświęcić,  to znaleźć wiarę w sobie nie jest już łatwo. Wtedy łatwo  znaleźć pokusę zastąpienia jej – różnymi bezsensownymi decyzjami,  jak choćby takimi jak ta wyżej zaproponowana.