Oto człowiek!

Oto człowiek!

Czytam obecnie książkę „Ecce homo” ks. bpa Grzegorza Rysia, w której główny temat skupiony jest na interpretacji obrazu Adama Chmielowskiego (Brata Alberta), o tym samym tytule. Zwróciłem uwagę na jeden fragment gdzie biskup pisze – „Historia tego obrazu mówi, co to jest ubóstwo i co to znaczy nie być przywiązanym.”. O co chodzi autorowi? Biskup Grzegorz pisze: „Jest to historia, którą warto przemyśleć. To, że Brat Albert oddał ten obraz bp. Szeptyckiemu, znacznie więcej mówi o jego ubóstwie, niż to, że nie przyjął całych hektarów ziemi na Kalatówkach. Mogę wyobrazić sobie taką sytuację. Mam w domu coś, co jest pamiątką po mym nawróceniu (jednak nie po jednodniowym spotkaniu z Chrystusem, ale po kilkunastoletniej przygodzie z Nim), i nagle ktoś do mnie przychodzi i mówi: „Daj mi to…”. Wszystko, tylko nie to! Weź sobie wszystko inne, każdy inny obraz, ale nie ten!: Oto przez ten obraz i postawę autora – odkrywam w sobie brak takiego ubóstwa. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że znalazłoby się kilka rzeczy, które są dla mnie cenne tak bardzo, że nie łatwo byłoby się ich pozbyć. Daleko mi jeszcze do takiej postawy. Wpatrując się też w obraz „Ecce homo” dostrzegam, że jego autor – jest mocno podobny do osoby Jezusa, którą sam namalował. Oto człowiek – Jezus – nic mu już nie pozostało – najuboższy ze wszystkich – ogołocony, obdarty z godności, wyśmiany, samotny – oddał wszystko. Postanowił zrezygnować ze wszystkiego stając się Sługą. Może to właśnie w postawie rezygnacji z tego co mi się należy – będzie przejawiała się największa wartość człowieka. Im mniej mi pozostaje, tym bardziej zaczynam ufać. Moja świadomość, nie posiadania niczego na własność, uczy mnie dziękczynienia za to, co dostałem. Wydaje się, że nic do mnie nie należy – a nawet pójdę dalej – wszystko jest darem, który został mi dany, abym mógł tutaj dojrzewać do świętości. Prędzej czy później ten dar muszę pozostawić, aby „nagim”, a zarazem ubogaconym ową świętością stanął przed Najwyższym – jako „Ecce homo”