Opanować siebie

Opanować siebie

Ostatnio coraz bardziej zauważam u siebie, że w natłoku różnych obowiązków, pojawiającą się frustrację. W niektórych momentach chce się powiedzieć, że ma się wszystkiego dość. Często w takich sytuacjach jedyne zdanie, które ciśnie się na usta to: „Dajcie mi wszyscy święty spokój”. Ten przedłużający się stan może wywołać w człowieku dość nieoczekiwane reakcje, które później mogą zaważyć na relacjach z bliskimi. W takich sytuacjach człowiek jest jakby między młotem a kowadłem, gdzie z jednej strony pojawiają się emocje, które coraz trudniej powstrzymać, a z drugiej rozum i rozsądek.

Opanować siebie, to sztuka bardzo trudna. Wiele osób nawet nie dostrzega, że pewne zachowania, decyzje  wynikają właśnie z emocji. Ten wyżej wymieniony stan, jest przecież tylko jednym z wielu, które człowiek może przeżywać.

W wielu sytuacjach wydaje się nam, że powinniśmy podążać za emocjami.

Najbardziej kuszące są te, które wnoszą w życie przyjemność. Człowiek je uwielbia! Wystarczy popatrzeć na małe dzieci, które nie posługując się jeszcze dostatecznie swoim rozumem, szukają tego, co przyniesie przyjemne odczucia. To co jest trudne, najczęściej jest omijane przez człowieka. Zresztą podobne jest u zwierząt. Wystarczy popatrzeć na różnych treserów, którzy posługują się przynętą, aby swoje zwierzę odpowiednio wytresować.

Niestety jak to bywa w życiu, należy stwierdzić, że emocje nie są dobrymi doradcami. One są jak najbardziej potrzebne, ale nie mogą być decydujące w fundamentalnych decyzjach. Gdyby tak było, to prawdopodobnie nie wypełnialibyśmy wszystkich obowiązków, które do nas należą. Robilibyśmy to, co jest przyjemne, a reszta byłaby omijana szerokim łukiem. Niestety z całą szczerością muszę napisać, że ja wiele rzeczy nie znoszę, ale jest wiele tzw. „imperatywów aktywizujących”, które powodują, że mimo wszystko podejmuję konkretne zadanie. I może właśnie te imperatywy są  bardzo ważne. Można sobie wyobrazić,  jak długo by się pracowało w jakimś zawodzie, gdyby wykonywało się  tylko to, co jest fajne, albo chodziłoby się do niej gdyby się miało dobre poczucie. Myślę, że długo człowiek by nie popracował. Konsekwencje, którymi mogą być  zwolnienie z pracy, lub brak pieniędzy powodują, że jesteśmy w stanie robić  bardzo trudne rzeczy. Innym imperatywem, może być miłość  do danej osoby. Gdy ona jest dostatecznie silna, potrafimy pokonywać  różne trudności i bariery, aby tylko tej osobie pomóc, aby była szczęśliwa.

Ciekawe jest to, że mimo naszej wiedzy o tym, ciągle  decydujemy się iść za emocjami i uczuciami. Nawet wtedy gdy podejmujemy bardzo poważne życiowe decyzje. Niektórzy, są w stanie wziąć ślub, bo z daną osobą się dobrze czują. To samo można również przenieść na płaszczyznę wiary! Czuję Boga, to w Niego wierzę! A jeśli Go dziś nie czuję, to po co, poświęcać Mu swój czas! Jeden z księży nazwał takiego Boga – Dezodorantem, który też jest wyczuwalny od czasu, do czasu.

Największe decyzje można podjąć w bardzo wielkich emocjach, a później żałować, że się nie poczekało, aż one miną, aby zrobić miejsce rozsądkowi.

Bóg wpisał w naszą  naturę emocje. Są  one bardzo potrzebne, ponieważ nadają naszemu życiu odpowiednie barwy. Szafowanie nimi, staje się bardzo niebezpieczne. Myślę, że wiele osób doświadczyło tego. Niestety z przykrością trzeba stwierdzić, że bywają one wykorzystywane do różnych celów.  Szczególnie jest to widoczne w tzw. propagandzie, gdzie, aby pokazać, że coś  jest dobre, a coś złe, konfrontuje się dwa obrazy, czy filmy ukazujące ludzi czy zwierzęta w sytuacjach, które te emocje będą wywoływały. Im bardziej ktoś będzie cierpiał, tym bardziej będziemy Go żałować. Gdyby obok siebie pokazać zdjęcie cierpiącego psa i człowieka, który  jest brudny, w starych ubraniach i obok niego leżałaby butelka po wódce, to prawdopodobnie bardziej byłoby nam żal tego psa. Pewnie wielu pomyślałoby sobie, że ten człowiek to pijak, a więc sam sobie jest winny, a to zwierzę nie miało wyboru. A może to ten człowiek go skrzywdził. Dwa zdjęcia wyrwane z kontekstu wywołają w nas emocje, które rodzą konkretne reakcje. Raczej rzadko pytamy o kontekst.  Tym bardziej, że pod zdjęciami można dodać komentarz jaki się chce.

Emocje same w sobie nie mogą więc o nas decydować. Jeśli więc dziś jestem sfrustrowany i zły, to muszę panować nad sobą, bo mogę kogoś niesłusznie skrzywdzić lub siebie.