Oko w oko z lękiem!

Oko w oko z lękiem!

W poniedziałek odwiedziłem z ks. Janem Kaczkowskim nasze kieleckie hospicjum. Kiedy weszliśmy do pokoju, w którym przebywała pewna chora pani, ksiądz zaczął z nią rozmowę. Po pewnej chwili zaciekawiło mnie to, co do niej powiedział. „Moja droga – ma pani kilka wariantów… Po pierwsze  – może pani doświadczyć cudu – czyli wyzdrowieć i wtedy będzie pani bardzo szczęśliwa. Po drugie – może pani nie wyzdrowieć – i trochę jak ja – borykać się z chorobą przez długi okres życia. Nie będzie to jednak tak nieznośne, aby pani sobie nie poradziła. Będzie też trzecia opcja – Tak jak w tej drugiej żyć pani będzie jeszcze bardzo długo, ale choroba będzie bardzo uciążliwa – i często będzie związana z jakimś cierpieniem. Wreszcie jest czwarta opcja – przegra pani walkę z tą chorobą… – mówił dalej – Raczej powinniśmy odrzucić te dwie skrajności bardziej skoncentrować się na tych środkowych. Ufam, że u pani w tym gorszym wypadku będzie ta opcja lepsza – życie długie z ewentualnie doswiadczaną chorobą, ale taką z którą da się normalnie funkcjonować. 

W tej właśnie chwili starałem się zauważyć jak pani reaguje – i tu lekki szok – jakby chciał powiedzieć – o tak – ja wybieram tę opcję drugą. 

Pewnie, że chciałoby się cudu  – ale jeśli nie nadchodzi – to, co robić? Czekać bezskutecznie – czy jednak przyjąć to życie takim jakie jest?

Warto posłuchać jak ludzie rozmawiają z chorymi. Nie można, tego zarzucić na bok – mówiąc sobie, mnie to nie dotyczy. Kto wie, może kiedyś to ja będę postawiony w sytuacji w której będę musiał zaopiekować się osobą chorą, a może to ja będę pacjentem. 

Sądzę, że trzeba być wobec ludzi chorych bardzo pokornym i szczerym. Trzeba nieco odsłonić siebie, nierzadko mówiąc, że się boimy. Raczej nie jestem zwolennikiem okłamywania chorych. Osobiście wolałbym wiedzieć na czym stoję, nawet jeśli będzie to trudna informacja do przyjęcia. Wreszcie, proszę unikać zwrotów, świetnie wyglądasz, myśl pozytywnie, będzie dobrze, na pewno wyzdrowiejesz itp. często te zwroty bywają puste. Nierzadko też wypowiadane po to, aby oddalić od siebie myśl, która nas przeraża. 

Boimy się śmierci, więc wolimy o niej nie mówić. Również, a może szczególnie przy osobie chorej. Pytanie, czy wtedy bardziej o sobie myślimy, czy o pacjencie?