Od jutra nie piję!

Od jutra nie piję!

Jest taka znana historyjka o pewnym alkoholiku, który postanowił powalczyć ze swoim nałogiem. Ale żeby o tym nie zapomnieć – nad łóżkiem napisał sobie – OD JUTRA NIE PIJĘ! Z optymizmem więc poszedł spać – wypijając ostatnią butelkę wódki. Rano budząc się z dość dużym kacem – poczuł pragnienie. Kiedy już szykował się do wyjścia, aby zaopatrzyć się w kolejną porcję alkoholu, przeczytał napisane dzień wcześniej postanowienie – OD JUTRA NIE PIJĘ! – Hmmm pomyślał – to bardzo ważna i szczytna idea.  To plany, który muszę koniecznie zrealizować – ale dopiero od jutra. Dziś jeszcze odrobinę się napiję.

Są  ludzie, którzy nie chcą się zmieniać. Wychodzą z założenia, że dobrze jest jak jest. Nie widzą potrzeby pokonywania tzw. barier – ponieważ one dla nich nie istnieją. Są przeświadczeni, że gdyby chcieli, to by wszystko osiągnęli – ale tego nie chcą, bo dobrze im z tym, co mają. Świat w którym się obracają w zupełności wystarczy. Ważne, aby nie zabrakło tego, co stanowi o jakimś sensie ich istnienia – jakiejś idei, celu. Oczywiście, dla wielu – ten „sens” może leżeć gdzieś poza ich osobistym problemem – ale to nie zmienia faktu, że każdy nałóg lub przyzwyczajenie są jakąś częścią składową wyborów.

Jestem prawie pewny, że wielu powie – ten artykuł raczej mnie nie dotyczy. O takich rzeczach powinni czytać Ci, którzy pod bramami lub sklepami wystają codziennie, czy tych którzy od czasu do czasu zapalą sobie coś dla polepszenia humoru. Wcale się nie dziwię takiemu stanowi rzeczy, przecież trudno w sobie dostrzec uzależnienie. Gdyby tak było, to mogłoby się okazać, że jednak trzeba coś w życiu zmieniać, a przecież tego się nie chce. Zresztą łatwiej jest zobaczyć  problem w drugim człowieku niż w sobie. Kto z nas nie lubi wytykać błędów i grzechów innym, często siebie usprawiedliwiając. Zresztą przecież upadki innych mogą każdego osądzającego podbudowywać. Wtedy przecież się myśli, że nie jest się takim złym. Inni mają  gorzej albo bardziej „popłynęli”.

Patrząc z boku na upadek czy słabość innych powinniśmy przyjąć kilka postaw. Najpierw warto uświadomić sobie, że człowiek jest słaby – a to stwierdzenie obejmuje również  mnie. Jest to pierwszy krok – do tego aby najpierw zobaczyć siebie w całej prawdzie. Czy ja umiałbym przyjąć pomoc ze strony drugiej osoby? Jeśli tak – to w czym ktoś mógłby mi pomóc? A może właśnie należę do tych, którzy uważają, że z nimi wszystko jest ok.  Jeśli nie umiem stawać w prawdzie o sobie, to dlaczego ktoś  komu chcę pomóc – musiałby to robić. Bo ja tak twierdzę? A może inni patrząc na mnie, też tak twierdzą, tylko, że właśnie mnie mając na myśli? To kolejny krok, aby zobaczyć na własnej skórze, od jakich osób chcielibyśmy pomocy i w czym. I jak ta pomoc powinna wyglądać. Może zdarzyć się tak, że  ktoś będzie tej pomocy chciał – mogę to być też – JA. Pytanie jest jednak takie – czy ona rzeczywiście jest adekwatna do problemu czy nie? A może, ktoś tylko naciąga, lub w ogóle nie chce się zmienić – a tylko „ściemnia”.  Wreszcie, czy pomoc moja wystarczy. Nie zawsze jest się profesjonalistą. Może  trzeba wtedy szukać osób, które wspomogą. Wkurza mnie bardzo to, że ktoś próbuje eksperymentować na człowieku, kompletnie się na tym nie znając. Wreszcie – wszystko  zależy od osoby, która w jakimś nałogu trwa. Nic się nie da jeśli nie ma woli, pragnienia zmian. Jeśli dany człowiek przyjmuje z góry postawę, o której wspomniałem wcześniej – to można powiedzieć, że droga już  została wybrana. I  choćby człowiek nie wiem co robił, owoców nie będzie. One mogą się pojawiać  tylko wtedy, kiedy wybór podejmowany jest w wolności.

Ważna jest jeszcze jedna kwestia – każda próba przemiany, musi się też dokonywać – już – teraz! Pozostawienie decyzji na jutro może zakończyć się brakiem zmian i owoców.

Może więc nie warto patrzeć tylko na problemy innych, ale najpierw zacząć od siebie i zobaczyć, że ideałem się nie jest!