Obrać właściwy kurs

Obrać właściwy kurs

Ktoś kiedyś powiedział, że nasze życie to pasmo wyborów i decyzji. Wybierając decydujemy się na konkretną drogę, która zaczyna coraz bardziej charakteryzować nasze powołanie. Rzeczywiście codziennie podejmujemy jakieś decyzje. W księdze Powtórzonego Prawa czytamy – „Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście.” Pwt 30, 15.  Z tego tekstu wynika, że każdy nasz wybór prowadzi nas ku życiu lub śmierci! Nie chodzi o to, że od razu musimy umrzeć jeśli popełnimy błąd, ale o to, że coraz bardziej schodzimy z drogi, która jest dla nas  najdogodniejsza w osiąganiu świętości.

Te nasze wybory można trochę porównać do GPS-u. Kiedy człowiek ma wyznaczoną trasę, w każdej chwili może zdecydować się na wybór drogi alternatywnej. Jeśli mamy dobrą nawigację, to ta alternatywna droga nie musi być lepsza. Najlepsza wcześniej została wybrana! Człowiek wchodząc na drogę śmierci, obiera sobie inną trasę. Jeśli będzie się jej trzymał, a w pewnym momencie nie wróci na dobry kurs – może nie dojechać do celu. Bóg za każdym razem kiedy odchodzimy o Niego, kiedy popełniamy grzech szuka drogi,  która mogłaby pozwolić na powrót. Trzeb jednak pamiętać, że im dalej zejdziemy z oznaczonego kursu, tym bardziej sami utrudniamy sobie drogę ku zamierzonemu celowi.

Trzeba brać jeszcze jedną  rzecz pod uwagę. Często do tej naszej podróży dosiadają się napotkani pasażerowie. Co za tym idzie, musimy jeszcze bardziej czuwać – bo może się okazać, że kogoś sprowadziliśmy na drogę śmierci. Dlatego w życiu ważne jest tzw. świadectwo. Anty-świadectwo jest raczej wyrazem egoizmu lub jakiejś bezradności.

Aby GPS był dla nas przydatny, musimy posiadać sygnał, który łączy nas z bazą. W zwykłym urządzeniu będzie to pewnie jakaś satelita. Dla życia duchowego – tą  satelitą  będzie Bóg.  To Jego Słowo nas prowadzi. Za każdym razem kiedy pojawia się zło, grzech – człowiek buduje jakby niewidzialny mur między sobą a Bogiem. Sygnał staje się coraz bardziej słaby. Każdy grzech ciężki zrywa całkowicie komunikację z Bogiem. Co za tym idzie – człowiek porusza się po omacku. Sam wtedy musi zdecydować jak żyć, którędy podążać. A to staje się bardzo  niebezpieczne!

Mogą się również znaleźć ludzie, którzy spróbują zastąpić nam Boga. Ale kroczenie za ludzką intuicją – hmmm może się różnie skończyć – bo  jaką mam gwarancję, że dana osoba zna prawdę i wie co dla  mnie jest dobre? Tym bardziej, że stawka jest bardzo wysoka. Chodzi przecież o życie  lub  jego brak.

Trzeba  więc  być ciągle czujnym – aby w życiu nie zatracić sygnału – komunikacji z Bogiem. To zaś dokonuje się przez sakrament pokuty i pojednania do którego serdecznie zapraszam!