O winie kilka słów

O winie kilka słów

 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia.  Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy.  Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. J 15, 1-4nn

Myślę, że jest wielu smakoszów wina. Mam znajomego, który nie tylko lubi je kosztować, ale rzeczywiście zna się na poszczególnych rodzajach, szczepach i pochodzeniu. Okazuje się, że nie wszystko zależy od rodzaju szczepu, ale również od wielu innych czynników, jak choćby temperatura, podłoże, nawodnienie, czas zbiorów, sposób przechowywania, odpowiedni przepis i wiele innych czynników. Okazuje się, że nie każde wino też nadaje się do długiego przechowywania. Niektóre powinno się wypić wcześnie. Kiedy słucham o tym, jak powstaje wino, bierze mnie podziw. A większy kiedy ktoś się na tym zna i opowiada o tym z pasją.

Podobnie jest dzisiejszym Słowem Bożym.

Zacznę od tego, że chciałbym o Bogu opowiadać z pasją, tak jak niektórzy to robią o swoich ulubionych zajęciach, marzeniach. Chciałbym być zafascynowany Bogiem, którego przez całe życie poznaję. Tego, czego doświadczam nie chciałbym pozostawiać tylko dla siebie, bo tym przecież co jest ważne, człowiek chce się dzielić. Chciałbym Boga smakować, tak jak ludzie smakują wino, dostrzegając szlachetność, pochodzenie, ogromną wartość czy jakość. W tym kontekście rozumem ludzi, którzy są wszczepieni w Chrystusa. On nadaje każdej historii smak. Można przeżyć to życie bez Niego, ale z Nim, życie staje się inne, dziś powiedzielibyśmy – święte. Im częściej dojrzewam w Jego obecności, tym staję się cenniejszy dla ludzi, którzy chcą posmakować Boga. Moje życie staje się niejako winem, gdzie każdy kontakt ze mną, może być drogą do doświadczenia najcenniejszego – Boga we mnie.

Niech to  będzie okazją do refleksji nad tym, czy walczę o to, aby być cenniejszym  – świętszym, przez Jego obecność we mnie. Tak bardzo praktycznie, możemy to zauważyć w życiu sakramentalnym. Można żyć w małżeństwie bez związku sakramentalnego, ale można też w ten związek zaprosić Boga. Można wychowywać dziecko bez chrztu, ale można też wychowywać go w łasce i mocy Ducha Świętego. Można przyjść na mszę, nie przyjmując Komunii Świętej, ale można też zadbać o życie w łasce Bożej, i ją przyjąć, robiąc w swoim życiu miejsce dla Niego. Można  być księdzem, który staje się materialistą, ale można też być księdzem, który  żyje już nie dla siebie, ale Boga. Jest wiele innych przestrzeni życia, gdzie mogę zawalczyć o Boga. Czy myślę w ten sposób o wartości swojego życia?