Na skraju przepaści

Na skraju przepaści

Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka! Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał. Wstańcie, idźmy stąd!

W perspektywie rychłego odejścia Jezusa oraz nadejścia władcy tego świata stwierdzenie Jezusa: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” staje się jakimś paradoksem. Nie sądzę, aby w tej okoliczności pokój, który przynosi Chrystus był tak łatwo przyjęty przez Apostołów. Woleliby raczej, aby było po staremu. Przecież On zmartwychwstał, a więc wszystko wróciło do normy, a nawet jet lepiej, ponieważ jako zmartwychwstały, może być potwierdzeniem tego wszystkiego co wcześniej mówił. Ale to jest niemożliwe, przecież wszystko się zmienia. A więc i ta rzeczywistość!

Jezus jak zwykle postanawia iść dalej. Nie według ludzkich projektów czy pomysłów. I właśnie na chwilę obecną, kiedy pojawia się kolejny trudny okres, Apostołowie potrzebowali pokoju. Przecież to odpowiedni moment. Właśnie wtedy pojawiają się emocje, złość może nawet rozczarowanie, a przede wszystkim niepewna przyszłość. W chwili zagrożenia, opuszczenia i tych momentów kiedy serce jest rozrywane niepokojem i wątpliwościami, pokój nabiera wyjątkowego znaczenia.

Jezus nie pozwala im stanąć w miejscu, w swoistego rodzaju rozpaczy, ale dając im pokój, mówi aby wstali i poszli stąd – czyli z tego miejsca w którym aktualnie są. Trzeba wyjść z trudnego położenia. To dokonuje się przez zaufanie Chrystusowi i pokój, który może On wprowadzić w serce człowieka.