Na krawędzi

Na krawędzi

Ps 73,18

„Zaiste na śliskiej drodze ich stawiasz
i spychasz ich ku zagładzie.”

Życie na krawędzi… Wyczytałem gdzieś, że dla niektórych to zwykła codzienność. Kogo takie życie dotyczy? I czy to źle tak żyć?

Powyższy fragment – opowiada o ludziach, którzy zatracili się w żądzy posiadania. Do nich należą ci, którzy uważają się za szczęśliwych – bo posiadają wiele dóbr; w życiu im się powodzi i nie muszą się z nikim i niczym liczyć. To ludzie, którzy w żyją dostatku – i jak się często mówi – nic im nie brakuje, mogą sobie na wszystko pozwolić.

Nic by nas może nie dziwiło – bo to niby logiczne – tym bardziej, że zazwyczaj odbieramy ten fragment jako ten, który – nas nie dotyczy. Zawsze przecież czegoś brakuje… nigdy nie będziemy siebie zaliczali do tych najbogatszych. Byłem kiedyś po kolędzie u jednej z rodzin – widać, że zamożnej – im też brakowało. Nie wierzyłem jak usłyszałem, że nie przelewa się im… Przecierałem ze zdziwieniem uszy jak słyszałem, że w sumie to biedę klepią. A więc – którzy już należą do tych bogatych? Gdzie jest granica bogactwa a biedy? Chodzi mi o to, że człowiek nawet jeśli mu brakuje – może być na krawędzi – ufając – nie Temu komu trzeba.

Problem raczej widzę w kwestii zaufania! Posiadanie może wprowadzić nas w budowanie innych fundamentów.

Ale na tym nie mogę poprzestać w swoich przemyśleniach. Zadaję sobie bowiem inne pytanie… Czym więc jest ufność wobec Boga? Jeśli wszystko inne zawodzi, a Bóg jest wierny – to co oznacza zwrócenie się ku Niemu? I tu dochodzę do ciekawych wniosków.

Bóg nie zaprasza nas wyłącznie do tego, aby odbić nieco od tej śliskiej krawędzi – On zaprasza nas do tego, abyśmy weszli na drogę równie niebezpieczną. Do nieba idzie się przez ciasną bramę. Bóg wybiera szaleńców – do tego, aby o Nim mówić. Wybiera najczęściej ludzi – NA KRAWĘDZI… To oni są najbardziej czytelni. Z zapartym tchem słuchamy tych, którzy zatracają się dla Boga… To bardzo grząska droga – ona wiedzie pomiędzy wiarą a niewiarą –  pokorą a pychą,  życiem a śmiercią.

Śliska droga – to droga ludzkich wyborów – człowiek, który chce coś wnieść w świat, być słyszalny – musi udać się w niebezpieczne rejony. Wniosek jest jeden – śliska droga to – droga dla chcących wyjść z życia zwykłego, szarego, bezpiecznego. Człowiek czuje się komfortowo – gdy wie, że ma mocny grunt pod nogami.

Ciekawe jest to, że mocny grunt pod nogami – nie zawsze musi kojarzyć się z zaufaniem Bogu czy mamonie. Niektórzy uważają, że jeśli jest tylko zdrowie i w miarę się w życiu układa – a wiec posiada się jakieś stałe źródło utrzymania i ma się bliskie osoby – to wystarczy dla bezpieczeństwa.

Zadaję sobie pytanie – czy oby to nie jest owa śliska droga? Ufność – nie do końca w mamonę i nie do końca w Boga. Tutaj człowiek jest gdzieś na skraju. Bo Ci którzy za boga mają pieniądze – i nic więcej – z góry chcą wybrać śmierć, sami rzucają się w przepaść – oni nie idą już drogą – oni wybrali – wiedząc, przecież, że złoto, ani euro – nie zbawia. A nawet jeśli wydaje się nam, że jest im lepiej – to nic poza tym. Im więcej się przecież posiada, tym większe obawy przed utratą tego, co się ma. I gdzie tu szczęście?

Ci którzy wierzą Bogu – są też ciągle na skraju – ale doskonale wiedzą gdzie leży siła i moc zwyciężania. Uciekają od przepaści – albo wiedzą, że Bóg nie pozwoli im zginąć. Nie jest i tym łatwo – ale wiedzą, że są na właściwej drodze. Pozostają jeszcze Ci pośrodku, którzy słyszeli o Bogu a jednak – nie pokładają w Nim do końca ufności – ciągle szukając innych punktów zabezpieczenia swojego życia. O nich najbardziej się martwię – aby nie zeszli zbyt bardzo, aby ich noga nie zsunęła się w przepaść.

Potrafimy się ciągle martwić tym co będzie jutro – kiedy życie należy do dnia dzisiejszego. Trzeb na nowo wychodzić Bogu na przeciw, wypływać na głębię, wchodzić na sykomorę jak Zacheusz – licząc na to, że On ma wobec nas plan i zadanie. Może i wystawiamy się wtedy na pośmiewisko – ale wiem, że On będzie wspierał. Nie trzeba się bać wychodzić poza szarość codzienności. Należy być światłem, które daje blask – a ono zawsze jest ponad przeciętność. Światło to jednak niech będzie świeciło mocą Bożą.