Na klatce schodowej o miłosierdziu

Na klatce schodowej o miłosierdziu

Proszę księdza miałam kiedyś takie zdarzenie. „Wspinałam” się na moje piętro z zakupami i w pewnym momencie jakiś młody chłopak podbiegł do mnie i zapytał, czy nie potrzebuję pomocy? Widział, że pewnie jestem już trochę  „zmachana”, a przecież  młoda nie jestem. Jeszcze potrafię sobie zrobić zakupy i przynieść je do domu, więc od razu się nie zgodziła. On jednak powtórzył prośbę. Pomyślałam sobie, niech mu będzie, zrobi dobry uczynek. Zresztą był bardzo miły. Nie wyglądał na tych, którzy wydawaliby się podejrzani, więc dałam mu te siatki z zakupami. On je wziął i pobiegł szybciej. Usłyszałam jak zostawił te reklamówki przed moimi drzwiami. A później minęliśmy się kiedy on już zbiegał. Jeszcze serdecznie mu podziękowałam za pomoc. Kiedy lekko zdyszana zbliżałam się do mojego piętra uświadomiłam sobie jedną rzecz, że w jednej z tych reklamówek był mój portfel. Czym prędzej zbliżyłam się do tych zakupów i zobaczyłam, że tego portfela już nie było. Nie miałam tam nic więcej oprócz 30zł, więc sobie pomyślałam, dzięki Bogu, nie udało mu się  wiele  ukraść. Na początku, byłam lekko zdenerwowana, lecz bardzo szybko mi przeszło. Kiedy emocje mi opadły pomyślałam sobie, że może lepiej pomodlę się za tego młodzieńca. Po chwili namysłu stwierdziłam, że nic mi to nie da, że będę na niego zła, a może modlitwa właśnie teraz jest mu bardzo potrzebna. Właściwie to jestem pewna, że muszę się za niego modlić, aby nie robił nikomu krzywdy, a przede wszystkim sobie! Od razu przeszła mi złość wobec niego, a nawet zrobiło mi się smutno, że taki  młody chłopak taką  drogę wybiera.

Oto kolejny dowód, że są wokół nas ludzie, którzy uczą nas miłosierdzia i przebaczenia. Ktoś może powie, że ta pani,  którą spotkałem podczas wizyty duszpasterskiej jest naiwna i nic wielkiego nie zrobiła. A może ktoś powie, że w ten sposób przyzwala się na zło.  Nic mylnego. Taka postawa dziś skłania mnie do refleksji nad tym, w jaki sposób ja przebaczam, czy daruję winy drugiemu człowiekowi. Czy w ludziach, którzy popełniają lub popełnili zło widzę jeszcze nadzieję. Nie chcę pochwalać czy pobłażać złu, ale raczej wolę  zadawać sobie pytanie, co robić, aby jak najwięcej osób sprowadzać z drogi, która promuje zło, czy  prowadzi ku śmierci. Postawa tej starszej pani wiele mnie uczy. Może w perspektywie różnych problemów społecznych niewiele zrobiła, lecz dla mnie osobiście staje się bohaterką miłosierdzia. To jej świadectwo, a nie jakieś inne medialne historie, które z namiętnością potrafimy oglądać w telewizji, mnie zachwyciła, oraz skłoniła do refleksji. To również  dzięki jej historii, piszę ten artykuł, aby Ciebie skłonić do refleksji nad Twoim miłosierdziem i przebaczeniem. Lepiej teraz jednać się z ludźmi, niż  robić to przed śmiercią. A jeśli w życiu udało ci się robić coś podobnego, a może nawet bardziej spektakularnego, to od czasu do czasu podziel się tym z innymi. Nie w ten sposób, że będzie to jakaś forma przechwalania się, bo wtedy lepiej gdy ręka lewa nie wie co robi prawa, ale jako świadectwo, dla tych, którzy wątpią, czy takich świadectw nikt im nie mówił,