Młodzież w sejmie też ma coś do powiedzenia... ale nie o tym!

Młodzież w sejmie też ma coś do powiedzenia… ale nie o tym!

Jak tradycja wskazuje raz do roku z racji Dnia Dziecka – bodajże – zapraszani są młodzi do sali sejmowej. W tym roku, dość głośnym echem wybrzmiała krótka wypowiedź Dominika Feliksa, który skrytykował rządzących. Nie chcę odnosić się do całej wypowiedzi, ale tylko do jednego fragmentu, który bardzo mnie zaciekawił – „Demokracja nie równa się wolności”. Zupełnie z tym się zgadzam. 25 lat demokracji, wcale nie oznacza wolności w pełnym tego słowa znaczeniu. Wolność ma szerszy wymiar. Demokracja sama w sobie jest ustrojem politycznym, który powinien zakładać poszanowanie wolności, niezbędnego elementu poszanowania człowieka i z niej wypływać. Problem polega na tym, że wolność rozumiana jest różnie. Wiele osób, traktuje ją w wersji dość swobodnej – jako samowola – słynne „Rób-ta co chce-ta”. Kierując się jednak tą zasadą – wolność szybko się skończy. Może przykład.. (Wyobraźmy sobie, że dziś mogę chcieć przesunąć mój płot, który odgradza mnie od sąsiada o 5 metrów, bez jego zgody. Taka decyzja raczej sąsiadowi by się to nie spodobała…) Ależ przecież tę zasadę samowoli zastosowałem. Konsekwencje takiej decyzji mogą być katastrofalne, oprócz tego iż sąsiadowi ograniczyłem pewną swobodę, to na domiar tego zainicjowałem konflikt, który może szybko skończyć się podbitym okiem. Wolność więc nie jest jakąś tam samowolą – pierwszym czynnikiem wolności, jest poszanowanie wolności drugiej osoby. Jeśli więc wokół mnie mieszka spora grupa ludzi, to muszę uważać na każdą. Nawet jeśli kogoś nie darzę zbytnią sympatią. Takie budowanie wrażliwości spowoduje, że już będę robił jakieś dobro, bo nie ośmielę się wchodzić ze swoimi pomysłami w życie tych, którzy tego nie chcą – po prostu uszanuję ich zdanie. I tu pojawia nam się kolejny element wolności – dobro, które powinna nieść. Jakby się jeszcze do tego dołączyło czynnik miłości – to już byłby „git”. Dochodzę więc do wniosku takiego, to nie demokracja ma nieść wolność – ale pragnienie wolności niesie demokrację. Jeśli więc, ktoś uważa, że w imię demokracji może być usprawiedliwiony, to grubo się myli. Jeśli się okazuje, że w imię demokracji, ktoś zabiera wolność – to na pewno ten ktoś pomylił porządki. Nie można odwrócić tej zależności. U podstaw demokracji leży wolność, to ona jest pierwsza. Demokracja jest wytworem ludzkim, jak się okazuje nie idealnym. Żyjąc w wolnym kraju, często doświadczam braku wolności. ktoś próbuje narzucić swój system wartości w imię wolności, a ja niby czemu mam go przyjmować, jeśli widzę, że nie przynosi on dobra. Niech przykładem będą wszelkiego rodzaju kwestie moralne, gdzie człowiek często musi stawać między prawem państwowym a Bożym. Gdzie wybór tego drugiego nie zawsze będzie wielu osobom odpowiadał. Ja mimo wszystko, będę obstawał przy swoim – najpierw dobro i wolność – później demokracja.