Mądrość znaleziona na AREOPAGU

Mądrość znaleziona na AREOPAGU

„Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, by błyszcząc słowem i mądrością, dawać wam świadectwo Boże (…) I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem.” 1 Kor 2,1-5. Kiedy medytuję ten fragment i myślą chcę postawić się w miejscu Pawła, na pierwszy plany nasuwa mi się zdanie – „AREOPAGU –  ale zmieniasz ludzi”. Św. Paweł po swoim nawróceniu wraca do Grecji – do Aten – i tam pełen mocy chce podzielić się Dobrą Nowiną – przyszedł Chrystus, który zmartwychwstał. „Zabrali go i zaprowadzili na Areopag, i zapytali: «Czy moglibyśmy się dowiedzieć, jaką to nową naukę głosisz?” Dz 17, 19 Ku wielkiemu zdziwieniu Paweł widzi reakcję – „Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: «Posłuchamy cię o tym innym razem»” Dz 17, 32. Dziś specjalnie przytaczam to wydarzenie z Aten, ponieważ św. Pawłowi po tych wydarzeniach otwierają się jakby oczy – widzi, że aby dotrzeć do serc ludzkich nie wystarczy mądrość i elokwencja. Można się na swoich umiejętnościach zawieść. Co ciekawe – Paweł idzie jakby do swoich, do środowiska w którym był obyty, znał ich filozofię, uczył się w ich szkołach. A jednak doświadczył odrzucenia… Tak to bywa z nawróceniem – w pewnym momencie chcesz się podzielić swoją radością z odnalezionego Boga z najbliższymi, aż tu nagle słyszysz – ale głupi i ciemny jesteś! I to właśnie Ci, mogą albo złamać Ci kręgosłup wiary albo umocnią w przekonaniu, że jeśli pojawiają się trudności – to może jest się na właściwym miejscu… Ale wracając do św. Pawła. Ten widząc fiasko swoich prób dzielenia się wiarą – odkrywa inną drogę – bardziej skuteczną. Ta droga to umiejętność stawania przed drugim człowiekiem nie w mądrości, ale w słabości i bojaźni. Tak jest z naszą ludzką naturą, że nie lubimy jak ludzie się przechwalają, swoją wiedzą, a na domiar tego ukazują jakąś wyższość. Bardzo szybko zamykamy się na ich argumenty. Ludzie otwierają się na pokorę. A dlaczego? Pokora związana jest z prawdą. Jeśli mam umiejętność widzenia siebie w prawdzie – to i będę potrafił widzieć swoją ułomność i słabość. A to będzie mnie prowadziło do tego, że przed innymi, też w prawdzie o sobie będę musiał stanąć. Jeśli człowiek, żyje prawdą, jeśli nie tworzy zasłon ochronnych w formie zadufania i pychy, staje się bardziej autentyczny. Jeśli żyje prawdą, to i pewnie prawdę głosi. Jego słowa stają się bardziej wiarygodne. Zawsze mówiłem, że kłamstwo jest językiem szatana – a prawda głosem Boga. Może w ewangelizacji, ale też w zwykłych relacjach z ludźmi trzeba więcej pokory i bojaźni… Dlatego trzeba wyrzucić w kąt zadufanie w siebie….