LOKATA

LOKATA

Gdzie i jak zainwestować? Mam wrażenie, że żyjemy w poszukiwaniu odpowiedniej lokaty. Często przejawia się to brakiem decyzji, która wynika ze strachu, lęku. Z jednej strony nie ma się co dziwić – jak źle zainwestujesz, to klapa – całe życie może zmienić się w koszmar. Bo przecież nie chodzi tylko o kasę … choć i ta, jak widać ma duże znaczenie. Ale nie zawsze – patrząc na życie osób konsekrowanych, którzy rezygnują z życia światem, trudno zauważyć, ów motyw materialny. To ciekawe, że są osoby, które wydawałoby się inwestują w coś tak mało dochodowego – jak siedzenie w celi i codzienna modlitwa połączona z pracą. Można dostać zawrotu głowy, jak się widzi godzinę pobudki u kamedułów. Bo kto wstaje o 3.45? – o tej to godzinie, co niektórzy idą spać jak wracają z jakiejś imprezy czy ewentualnie studniówki. A ci już na kolanach w kościele. Hmmm – czy to dobra lokata? Przecież, żyją praktycznie samotnie – z dala od ludzi – zresztą, którym mogliby pomóc – np. „odwiedzając chorą staruszkę, leżącą w hospicjum, albo służyć pomocą księdzu na plebanii, który szopkę na święta chce zbudować”…. Okazuje się jednak, że wybierają coś innego… Dla mnie Ci ludzie są, jakby duszą tego świata – niby tak dalecy ludziom i w oczach wielu tak bezużyteczni – są ogromną wartością. Dają temu światu właśnie to, czego człowiek poszukuje, tchnienie pokoju i ducha. W tym poszukiwaniu, gdzie niby bliżej siebie jesteśmy – okazuje się, że możemy być tak daleko. Wydaje się, że jeden czy drugi uczynek wszystko załatwi – ale w konsekwencji, tego całego aktywizmu, budowaniu relacji, karierze wciąż możemy być sami i jakoś puści, nie znając się nawet na klatce schodowej. Nie u wszystkich oczywiście tak jest – bo nie trzeba być w klasztorze, aby taki pokój w sobie wytworzyć – ale trzeba wielkiego wysiłku, aby wnikać w to co duchowe – nie zatrzymując się tylko na tym co zewnętrzne. Możemy być tak dalecy od siebie – jak śpiewała Zdzisława Sośnicka – „Aleją gwiazd biegniemy, Bóg drogę zna – pod niebem gwiazd, pod niebem gwiazd żyjemy, a każdy sam”. Czy oni – tam, w tym klasztorze są sami – po ludzku może tak…? Ale idąc drogą ducha i wiary – nie – zainwestowali- NAJLEPIEJ. W liście św. Piotra można przeczytać taki fragment: „Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz.” 1P 1,7-9. Idąc tym tropem, jest coś większego niż złoto (mamona tego świata – tu chodzi również o nasze ziemskie błyskotki) – oni to zobaczyli…