Lekarstwo na nałóg

Lekarstwo na nałóg

Miałem dziś chwilę czasu i poszedłem do księgarni trochę powertować w propozycjach. Natchnąłem się na komplet płyt pt: „Zamknij oczy! – Droga do spełnienia – Lekcje Samsona z serii (Jestem Legendą)” Ojca Adama Szustaka OP. Pomyślałem sobie – będę jechał do domu to chętnie czegoś posłucham. Nie będę oczywiście zdradzał całej zawartości (zachęcam do kupna), ale w drugiej części zainspirował mnie problem działania – „Pana Szatana” w naszym życiu. Okazuje się, że szatan nigdy nie działa spontanicznie – kieruje się dość sztampową, bym powiedział metodologią…. Jest to niejako forma zakładania sideł (wnyki) na ofiarę, która złożona jest z 3 elementów – wskazówka (zaczepka) – działanie – nagroda. To ciekawa, ale dość jasna rzecz – zresztą tak działają reklamy. Niestety na tej samej zasadzie rodzą się w nas nawyki, nałogi, uzależnienia – czy jak tam, kto zwał. Kwestia wyjścia z nałogów nie jest oczywiście sprawą łatwą, ale znając tę metodologię działania, można zawalczyć. Na czym rzecz polega. Na samym początku – trzeba rozeznać z czym mam problem – alkohol, ciągły nawyk gniewu, relacje, seks, narkotyki, papierosy i pewnie wiele innych…, następny krok – bardzo ważny i bardzo trudny, to rozpoznać w jakich sytuacjach zaczynam myśleć o swoim nałogu, kiedy pojawia się ta zaczepka, kiedy pojawia się kwestia tego pragnienia… i druga to rozpoznać, jaką mam za to nagrodę – co się dzieję takiego, że lubię to robić. To tak, jak zjem coś dobrego… i kiedy pojawia się kolejne pragnienie, to chętnie do tego wracam, bo to co jem – daje im ową nagrodę (jakiś wyjątkowy smak, zaspokojenie głodu). Często pod dość powierzchowną odpowiedzią, może się kryć coś ważniejszego (np. uprawiam seks – bo to nie tylko przyjemność – ale czuję się samotny i potrzebuję bliskości drugiej osoby). Na to trzeba czasu, aby rozebrać to na czynniki pierwsze – najtrudniejsze ale i najważniejsze. Środek jest raczej łatwy do odkrycia – bo zazwyczaj wiem, jaki mam problem…. Kiedy uda się to przejść – a co, jest dość trudnym zadaniem – odkryć zaczepkę i nagrodę, należy poszukać czegoś co, będzie zamiennikiem tego środka (działanie). Nie da się powiedzieć przyzwyczajeniu NIE, które jakby zakodowane jest w nas. To nie tak, że sobie dziś postanowię… Trzeba znaleźć coś, co zmieni formę działania, a będzie miało wymierny efekt. Jakby zamienić jeden nałóg na drugi. Gdzie ten środek nie wprowadza w życie „gnoju”, który będzie zalegał, a zarazem będzie odpowiedzią na zaczepkę i przyniesie odpowiednią nagrodę (oczywiście dobrze rozpoznaną)… Nie będę się dalej rozpisywał warto kupić te płyty, może to będzie kolejna wskazówka, jak powalczyć z tą sztampową metodologią zła. Ja już dziś zabieram się do dzieła …. ja też mam swoje nałogi.