Labirynt

Labirynt

Dzisiaj na jednej z katechez pojawił się wątek dotyczący AGNOSTYKÓW. To jeden z prądów/poglądów filozoficznych według, którego człowiek nie jest w stanie  w sposób całkowity i pewny poznać, czy Bóg jest – czy Go nie ma. Niektórzy mówią, że u fundamentów tego założenia jest zdanie – „Wiem, że nic nie wiem”  – niejakiego Sokratesa. Rzeczywiście jest to dramat – kiedy stoi się gdzieś na rozdrożu. Kiedy szuka się prawdy, a ona wciąż jest nieuchwytna. Jest to dość wąska droga do tego, aby pójść za wiarą, albo aby ją odrzucić. Pojawiają się również tendencje do tego, aby takie tematy spychać na margines życia. Niektórzy wychodzą z założenia, że lepiej o tym nie myśleć i będzie się zdrowszym. No cóż, niby jest tak wygodniej, ale mimo to takie podejście, jest pójściem na łatwiznę i prowadzi donikąd – przecież życie pokazuje, że prędzej, czy później trzeba będzie zmierzyć się z tym, co się odkładało. Jak to niektórzy mówią, w przyrodzie nic nie ginie… No to dziś pytanie dla Ciebie – Czy Bóg jest? Jaka odpowiedź się w tobie narodziła…? Jeśli Go nie ma – to nie baw się w człowieka wierzącego i miej odwagę powiedzieć – dziękuję – to nie dla mnie. Przynajmniej staniesz w prawdzie o sobie i nie będziesz wtedy obłudnikiem, udającym przed innymi pobożnego. Po co udawać i bawić się w wierzącego, stając się POZOREM… I ty się męczysz i pewnie inni też… Jeśli dziś mówisz, że wierzysz – to udowodnij. Na czym polega twoja wiara… Jakie masz na to dowody?… co tak naprawdę zrobiłeś dla Chrystusa?… Ale tak „na serio”, – nie przy okazji zabawy, spotkania ze znajomymi, dobrej atmosfery, koleżeńskich wyjazdów… Zedrzyj tę wierzchnią szatę z siebie i zobacz – serce… A może Ci się dziś nie chce o tym myśleć? I wolisz trwać w swoistego rodzaju „rozkroku” – między wiarą a niewiarą. Już przyzwyczaiłeś się do tego – aby chodzić jak koślawy „kaleka”, jak trędowaty, który nie może się nigdzie i do nikogo dopasować. Jeśli jednak ciągle nie wiesz -to zadaj sobie jeszcze jedno pytanie – jaki podjąłeś trud szukania Boga… A może opanowało Cię lenistwo, albo tłumaczysz sobie, że przeżywasz trudny okres w życiu i dziś nie masz na to chęci… „Kto szuka nie błądzi”… Wymówek może być bardzo dużo – ale jeśli jednak prędzej czy później, będzie trzeba zmierzyć się z pytaniem o swoją tożsamość – to, po co czekać i gubić dni, miesiące, lata… Życie jest za krótkie, aby nie przeżyć go w pełni, jako człowiek świadomy tego kim jest. Panie pozwól mi wybierać właściwe drogi, w tym labiryncie różnych propozycji…