Kolędowe świadectwa

Kolędowe świadectwa

Opowieści kolędowe.  Oto opisy dwóch dzisiejszych rozmów:

Ostatnio proszę księdza trochę się u mnie zmieniło – mówi młody chłopak. Dojrzałem chyba. Nie wiem, czy jest taki okres w życiu człowieka, że zaczyna się inaczej patrzeć na świat? Dawniej nie byłem zbyt religijny. Chciałem na swoją rękę odkrywać świat, smakować go. Chciałem go maksymalnie doświadczyć. Zresztą w takim się chyba obracałem towarzystwie. To wszystko jakoś szybko się skończyło. Zresztą  nawet mnie do tego już nie ciągnie. Dziś przez pryzmat wiary patrzę inaczej. Nie wiem czy taka jest kolej rzeczy, ale myślę, że to, co teraz się u mnie dzieje jest dobre. Wierzę, że Bóg mi pomaga.

I druga rozmowa – jestem w domu u młodego małżeństwa. Od słowa do słowa słyszę, że dość dobrze orientują się w sprawach duszpasterskich. Znają wielu dobrych kaznodziejów i są zainteresowani gośćmi, którzy odwiedzają nasze duszpasterstwo. W pewnym momencie wychodząc z domu zadaję pytanie: Czy wy byliście kiedyś w jakimś duszpasterstwie? Słyszę odpowiedź. Nie, nie byliśmy. Niech ksiądz jeszcze na chwilę usiądzie jeśli ma czas. Nie powiedzieliśmy księdzu wszystkiego. Dziś ksiądz mówił na kolędzie, aby w tym roku jubileuszowym zwrócić uwagę na miłosierdzie. Ja  jako żona, wiem co, to znaczy. Z  mężem mieliśmy ciężki okres, gdyby nie wiara i miłosierdzie nie bylibyśmy razem. Za chwilę odzywa się mąż: Proszę księdza miałem straszny problem z alkoholem. Nie wiem, co się stało, ale postanowiłem wszystko zmienić i zawalczyć. Dziś już 4 lata jest spokój. Jestem w grupie AA, tam wzajemnie sobie pomagamy. Jestem w wyjątkowej grupie, bo ta powróciła do korzeni w swoim programie. Jest ona prowadzona, tak jak te spotkania amerykańskie. One są inne od europejskich, te zbyt bardzo poszły w kierunku psychologii, tamte zaś szczególnie odnoszą się do wiary. To bardzo ważne, aby  na życie patrzeć w jej pryzmacie. Dlatego tak bardzo interesuję się kwestią ducha. To pozwala mi inaczej patrzeć na życie i na moją rodzinę. Dzięki wierze zmieniło się moje podejście do życia.

I mówi się, że młodzi porzucili Boga! Rozmawiałem nie z dewotami, ale ludźmi młodymi, którzy swoje przeszli i wiedzą, gdzie leży źródło prawdziwego życia. Nikt nie powiedział, że w życiu będzie lekko. Zawsze napotkamy na coś, co będzie dla nas zbyt trudne. Można poszukiwać rozwiązań poza Bogiem, a można też w Nim odkryć właściwe drogi. Dziękuję Bogu, za te osoby, które spotykam podczas kolędy, a szczególnie za ich świadectwa, które umocniły mnie w wierze.