Kim jestem...!?

Kim jestem…!?

Powertować w przeszłości – to zadanie na dziś.

Przeczytałem na jakimś zdjęciu napis – Kim jestem? – poznasz mnie 23 sierpnia 2013 r. Pomyślałem… hmmm – raczej nie chodzi tu o jakieś głębsze przesłanie – ze zdjęcia wynika, że jakaś – chyba niebrzydka dziewczyna – skąpo ubrana – chce pokazać jakąś część siebie – ale raczej w zbyt tandetnej i wulgarnej odsłonie.

Mówienie o tym – „kim jestem?” – powinno jednak skłaniać do bardziej wytężonego wysiłku. Aby zrozumieć siebie – trzeb zacząć od tego, aby się cofnąć w przeszłość – jak jakimś wehikułem czasu!

Człowiek buduje swoje życie na historii. Nie da się od niej odciąć. To co, było kiedyś świadczy o naszych korzeniach. O tym skąd pochodzimy, kto budował środowisko w którym się wychowywałem, jacy ludzie je tworzyli. Historia każdego z nas „rzuciła” nas w konkretne miejsce. Ktoś, kto potrafi pamięcią wrócić do tego, co było, jest w stanie również określić siebie, swoją tożsamość.

Zrozumienie siebie, jest pierwszym krokiem do tego, aby zaakceptować rzeczywistość w której się jest. Człowiek, który potrafi siebie określić – jest na właściwej drodze, aby zrozumieć jakie obowiązki i jakie prawa stawia przed nim owa rzeczywistość.

Przypuśćmy – życie moje zaczęło się w kraju, który nazywamy Polską – historia moich przodków spowodowała, że właśnie tutaj się urodziłem. Już samo to nadaje mi pewien statut – przynależność. Mogę być z tego dumny lub nie – to będzie zawsze zależało od dalszych moich losów i losu kraju w którym żyję. Są tacy, którzy kochają nasz kraj (i mam nadzieję, że takich jest większość), ale wiem, że i są tacy, którzy się zawiedli. Może nie do końca na Ojczyźnie – ale na tych, którzy nie dali bezpieczeństwa i prawa do godziwego życia. To często rodzi w nich niechęć. Nie chcą wracać do miejsca, gdzie nie ma pokoju czy przyszłości. Ci, którzy zostali wychowani w duchu patriotyzmu – będą kochali Ojczyznę mimo wszystko – ci, którzy tego nie mieli, chętniej ją opuszczą. Na ten temat moża by wiele pisać.

O co, mi chodzi… W historii szukam swojej tożsamości – która będzie czymś nadrzędnym w moich decyzjach. Ci, którzy kochają swój kraj – są gotowi oddać za niego życie…

Podobnie może być z innymi postawami ludzkimi – np. w odkrywaniu tożsamości chrześcijanina, tożsamości – ojca, matki, męża, syna, studenta, wolontariusza, lekarza itd…

Ci którzy budują swoje życie na mocnych fundamentach, są w stanie oddać się temu na czym budowali swoje życie.

Oczywiście – moją tożsamość określa wiele cech. Pewnie, niektórzy odnajdą w sobie kilka wyżej wymienionych… Pytanie jest jedno – czy jestem na tyle pewny, żeby się z nimi identyfikować i czy, to robię – poświęcając swoje życie.

Dziś, kiedy widzimy Jezusa przyjmującego chrzest w Jordanie – zauważamy moment potwierdzenia Jego tożsamości. Daje się słyszeć głos z nieba – to jest mój Syn umiłowany… Jezus do końca jest wierny temu stwierdzeniu. Przechodząc przez pustynię w której poddany jest kuszeniu – całkowicie oddaje swoje życie woli Ojca, który zrodził Go przed wiekami.

Dziś warto zadać sobie pytanie – o swoje początki! I czy rzeczywiście jestem wierny temu kim jestem? W jakich sytuacjach wstydzę się siebie. A może nienawidzę swojej historii, przecież mogła tak bardzo zranić?

Nie da się wymazać tego co było… doskonale to rozumiem… nie mam również do tego prawa.. nie chodzi mi również o to, aby ciągle żyć wspomnieniami – chodzi o to, aby zaakceptować – to co już się wydarzyło – i na fundamentach – a może – zgliszczach tego, co było budować siebie i swoją przyszłość. Wiedząc – kim jestem – wiem, jakie mam cele, co w życiu chcę osiągnąć – staję się pewniejszy w decyzjach