Jesteś zwycięzcą!

Jesteś zwycięzcą!

Oto historia mojej znajomej.

Swego czasu miała obowiązkowe szkolenie firmowe. Musiała przejechać całą Polskę, aby w nim uczestniczyć. Nawet zaplanowano jej podróż – pomyślałem super sprawa! Kiedy dojechała na miejsce – okazało się, że spotkanie odbywa się w dość ekskluzywnym hotelu. Bogactwo może zachwycić – widocznie firmę stać na gest! No cóż, to co piękne szybko się jednak kończy.

Zmęczona podróżą – liczyła, że coś zje – niestety – tego już firma w drodze nie zapewniła. Okazało się, że obiado-kolacja była, choć patrząc na ilość – można było się zawieźć – można sobie tłumaczyć – kobiety mniej jedzą – a mężczyźni niech biorą z nich przykład.

Przechodzę jednak do sedna – okazało się, że formalnie to było już spotkanie nie firmy, lecz jak siebie nazywają – KORPORACJI. Zwał jak zwał… Słuchając jednak dalej całej opowieści stwierdziłem, że cała ta historia zalatuje mi strasznie sektą – choć formalnie ona nią nie jest.

Oto kilka znamion: jako pierwsze założenie – pojawił się wątek – firma jest dla Ciebie – głównym żywicielem, a więc masz się jej poświęcać… nie możesz jej zawieźć. Oznaką poświęcenia będzie dochód, który jej przyniesiesz. Z roku na rok budżet jest większy… Ale to nie szkodzi – jak się firmie poświecisz – to go wyrobisz. Przecież jesteś ZWYCIĘZCĄ – w nagrodę otrzymasz pochwałę prezesa, uścisk gwiazdy wieczoru i może jakieś plastikowe (niewiadome co…) z wypisanym imieniem – abyś sobie mógł na szafie postawić.

Drugie założenie jest następujące – nie oszukuj korporacji – ona jak Wielki Brat – ma na ciebie oko – najlepiej, abyś zawsze pamiętał, że prędzej czy później każde twoje spóźnienie – będzie miało konsekwencje.

Trzecie założenie – prezes ma zawsze racje – i nawet jeśli każe oszukiwać – to musisz to robić – sumienie lepiej wtedy zostawić w domu. Hmmm – Coś to drugie założenie z tym trzecim trochę się gryzie – ale punkt widzenia – zależy od punktu siedzenia.

Wreszcie, kolejne – nigdy nie mów nie dam rady. To że budżet jest duży, to nie znaczy, że nie jesteś w stanie go zrobić – jeśli chcesz to poświeć więcej czasu. Nie rób sobie zbyt dużo wolnego i nie choruj – a urlop wykorzystaj najlepiej wtedy, kiedy ludzi jest najmniej… Czyli – najlepiej wcale go nie wykorzystuj.

I wreszcie ostatnie – najlepiej, abyś nie miała rodziny, ona tylko staje się kulą u nogi – Twoją rodziną jest przecież korporacja – to ona troszczy się o Twój byt. A jeśli nie masz na tyle czasu dla niej – to przecież zawsze znajdzie się ktoś młody, nowy – kto chętnie poświęci się – za mniejsze pieniądze, a i może będzie kreatywniejszy…

Oto rzeczywistość – do której ludzie się doprowadzili… Ludzie jak małe roboty, pracują – aby żyć. Korporacja – jak sekta – staje się sensem życia. Bez niej nie mam szans – na rozwój. W imię wolności, swobody, satysfakcji – tracę to, co mnie wyraża. Wtedy zaczyna rządzić strach, a człowiek dla człowieka staje się wilkiem – bo przecież zawsze ktoś może być pozbawiony źródła dochodu – a więc lepiej niech ktoś inny będzie postawiony w gorszym świetle – ja wolę kogoś zdradzić, ośmieszyć, odebrać klienta itd… Człowieka coraz bardziej pozbawia się sumienia….

Człowiek pozbawiony skrupułów – staje się zwierzęciem…

Niewolnictwo w białych rękawiczkach istnieje! Dziś trzeba wiele wymagać od siebie – aby nie stracić wrażliwości i człowieczeństwa. Trzeba robić przestrzeń Bogu – aby ten stawał się szansą na odbudowywanie, tego co świat niszczy. To nie korporacja czyni człowieka zwycięzcą! Zwycięzcą jesteś wtedy kiedy mimo wszystko jesteś człowiekiem, kiedy mimo wszystko – potrafisz zachować się inaczej niż wymaga tego od ciebie biznes – kiedy stajesz się bardziej ludzki mimo wszystko… Wiem, że niewielu ma szanse na zmianę tego stanu – ale możemy zmieniać atmosferę, ludzi, klimat w którym pracujemy. Może Ci, którzy są u steru nie ułatwiają życia – ale mimo to – nie mogą odebrać godności!!!