Jaka śmierć?

Jaka śmierć?

„Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje jego losem? Tak! Zgładzono go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób mu wyznaczono między bezbożnymi i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w jego ustach kłamstwo nie postało”. Iz 52,13-53,12

Wielki Piątek trwa… Jezus już w grobie. Zawsze kiedy słucham tego fragmentu z księgi Izajasza, przechodzą mnie ciarki. Próbuję wyobrazić sobie, ten najbardziej tragiczny moment w dziejach ludzkości. Kiedy stworzenie postanowiło odrzucić Stwórcę. Pewnie już wiele kazań na ten temat się słuchało – ja dziś doświadczyłem trochę innego. Po zakończonej Liturgii Wielkopiątkowej tradycyjnie postanowiłem odwiedzić parę kościołów w naszym mieście. Chyba z ciekawości – aby zobaczyć jaką kreatywnością wykazali się sąsiedzi w budowaniu grobu Pańskiego. Oczywiście za każdym razem „łapałem się”, że przecież nie piękno grobu jest najważniejsze, ale Chrystus w Najświętszym Sakramencie. Już na tym etapie skojarzyłem sobie, że takie podejście związane tylko z oglądaniem ładniejszych, czy mniej pięknych grobów, zionie pustką. Jakby Ten w centrum  wystawiony Chrystus, trochę był na uboczu. Zresztą chyba sporo osób nie wie gdzie dziś przyklęknąć – bo tyle tych ołtarzy się narobiło. Niektórzy woleli wszędzie trochę poklęczeć – „pewnie tak na wszelki wypadek”, nawet przy grobie – kiedy Jezus był jeszcze obok w ciemnicy. Ale nie o tym chciałem pisać. Kiedy tak jeździłem po mieście – zauważyłem sporo ludzi błąkających się u wejść do pobliskich pubów. Raczej nie poszli tam przeżywać jednego z najważniejszych momentów z życia Jezusa. Myślę, że było im to obojętne. Ewentualnie, może nie lubią takich „imprez”? I tu pojawiło się moje przemyślenie, że dla wielu Jezus rzeczywiście jest w grobie. Nie w tym zbudowanym w kościele i otoczonym kwiatami czy lampami. On jest w grobie wielu ludzkich serc. Rzeczywiście zapieczętowany dość ciężkim kamieniem – niewiary, poranień, obojętności… Oto prawdziwy grób – Chrystus wyrzucony poza nawias wielu ludzkich istnień. Zakopany gdzieś głęboko – w ludzkich zajęciach, zabawach. Zmieszany alkoholem, dymem papierosów a może innymi jeszcze rzeczami… Trafne jest to sformułowanie z księgi Izajasza – „Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje jego losem?”. Jest wielu, którzy dziś albo ograniczyli Jezusa go sztucznych grobów albo zakopali go głęboko w sercu… Oto dramat śmierci Jezusa… Dziś Jezu powinienem płakać – że tak łatwo Cię pochowałem…