Jaka jest różnica między kobietą grzeszną - a świętą?

Jaka jest różnica między kobietą grzeszną – a świętą?

Jaka jest różnica między kobietą grzeszną – a świętą? Grzeszna ma ciekawą przeszłość – a święta ciekawą przyszłość. 

Dostałem dziś takiego sms-a… uśmiechnąłem się na początku i pomyślałem – niezły żart. Ale jak się bardziej temu przyjrzeć, to jedna i druga kobieta – jest w każdym z nas. To mniej więcej jak Robert „Litza” i o. Adam Szustak wydali książkę i nagrali audycję – Wilki dwa. Jest z nas coś z jednego (dobrego) wilka i z drugiego (złego). Chcemy być dobrzy, a z planów pozostaje niewiele. A jeśli już dobro zrobimy, to zaraz ściąga nas w dół. Trochę więc w nas – Doktora Jekyll`a i pana Hyde`a ze szkockiej noweli.

Czy w zwiazku z tym dać sobie spokój z walką o dobro, skoro i tak mamy dwa oblicza? No nie – bo nie można dopuścić, aby to co w nas jest złem wygrało.

Można powiedzieć, że trochę szaleństwa w życiu się przyda… będzie co wspominać! Pewnie coś racji w tym jest, ale jednak zło, które może nas dotykać i jego konsekwencje już nie są fikcją czy humorem.

Aby zostać świętym – trzeba nie tyle myśleć o przyszłości, co raczej tworzyć teraźniejszość, gdzie i przyszłość i przeszłość będą ciekawe. Zarówno osoba, która doświadczyła grzechu – może mieć ciekawą przyszłość, nie przez grzech, ale przez możliwość odkrycia tego, co Bóg przygotował dla wiernych mu i Jego miłosierdzie. Kobieta zaś święta, wcale nie musi mówić, że zmarnowała sobie życie, bo miała tyle grzesznych okazji, a ich nie wykorzystała – wręcz przeciwnie – odkrycie wiary daje takie możliwości doświadczenia życia, o czym największym niewierzącym nawet się nie śniło.

Nie wiem skąd się to wzięło, że droga do świetości musi być szara, nudna i smutna. Jeśli tak się przeżywa drogę do swietości, to się nigdy na niej nie było, lub się jej nie osiągnie. Świetość powinna być budowana na radości, wolności i pokoju. Niech mi więc ktoś powie, że to nie jest twórcze… Jeśli w życiu wiary tego brakuje – to coś chyba jest nie tak…? Co to za wiara, kiedy człowiek cały czas jest smutny, niedostępny czy lękliwy. Prawdziwa wiara powinna wyzwalać coś odwrotnego. A może taka postawa świadczy, że tak naprawdę, jest się jeszcze daleko od wiary, lub ją się poznało w sposób wersji karykaturalnej.

Trzeba uważać, aby życie w wierze nie stało się szarością, a w konsekwencji ciemnością. Nie można ku świętości iść z ciągłymi pretensjami, żalami i brakiem przebaczenia. To nie rodzi w nas „światła” – które ma oświecać drogę błądzącym. Nie moża być tylko człowiekiem wyrzutów, zarzutów czy nienawiści często pozbawionej miłości, bo to dalekie jest od ewangelii, a nawet diabelskie.

Takich postaw możnaby wymienić jeszcze bardzo wiele. I niestety, są one widoczne u wielu wierzących. Czyżbyśmy dali wygrać złemu wilkowi? Jeśli tak, to nie gwarantuję nikomu ciekawej przeszłości. Jej poprostu nie będzie – będzie to przeszłość smutna, która nawet nie zapowiada w przyszłości czegoś nadzwyczajnego. Nie trzeba specjalnie grzeszyć – można takim się stać przyzwyczajając się do morcznego życia.

Warto chronić się przed wypalaniem… Jednym ze sposobów jest modlitwa oraz spowiedź. Warto też uczyć się budować wspólnoty, żyć w społeczeństwie, bo to będzie zawsze wyznacznik jak to, co zdobyłem na modlitwie potrafię wcielać w życie. I niech każdy dzień będzie tym jedynym, niepowtarzalnym – który dany jest nam na dziś. Kolejnego takiego nie będzie!