EFFATA

EFFATA

Powiedzcie małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić”.
Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy jak jeleń wyskoczy i język niemych wesoło krzyknie.
Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w staw, spragniony kraj w krynice wód.” Iz 35,4-7a

Co się stało z rajem, który Bóg tak pieczołowicie stworzył. Ten Izajaszowy opis jest jakąś anty-tezą opisu raju. Oto wyschła pustynia, bez roślin, zwierząt i z ludźmi, którzy nie przypominają tych szczęśliwych – chodzących w obecności Boga. Oto wizja ludzi niewidomych, głuchych, chromych, niemych. Wszystko zniszczone…! Potrzeba nadzwyczajnej interwencji Boga, aby wszystko zaczęło wracać do normy. Jakby Stwórca nie wytrzymuje tej degradacji swojego dzieła i wkracza do akcji, aby wszystko na nowo tworzyć – odbudować. Wszystko zaczyna się zmieniać, głusi zaczynają słyszeć a ślepi widzieć. To tak jak w tym opisie, kiedy Jezus spotyka głuchoniemego i go uzdrawia – mówiąc EFFATA – Otwórz się! Ten opis nadzwyczajnej interwencji Bożej, to nic innego jak właśnie pojawienie się Zbawcy. Oto w Chrystusie wszystko się dokonuje.

Dzięki Niemu ma rodzić się nowe stworzenie – o otwartych oczach, uszach i rozwiązanym języku. Człowiek, który widzi to, co się wokół niego dzieje i potrafi przemawiać. Nowy człowiek dostrzega innych – nawet jeśli sam jest na pustyni. Tam też można spotkać, oprócz Boga czy szatana zabłąkanego człowieka. Nie można go ominąć… Człowiek odnowiony, dzieli się Chrystusem przez słowo i czyn. To człowiek, przemieniony  Dobrą Nowiną, staje się przedłużeniem Bożej odbudowy tego, co zostało zniszczone,

Święty Paweł wręcz dodaje, aby tego najbardziej biednego usadzić na godnym, właściwym miejscu. Nie może on stać się człowiekiem drugiej kategorii. Jeśli dziś jesteś bogaty – ustąp miejsca biednemu. Tu nie chodzi o to, aby bogatego pozbawić pozycji, ale chodzi o to, aby biednemu bogaty zrobił przestrzeń. Aby tamten poczuł się doceniony, aby poczuł się jak u swoich.

Dziś te czytania są niebywale aktualne. W dobie kłopotów współczesnej Europy, gdzie zastanawiamy się nad jej przyszłością – szczególnie, kiedy coraz większa liczba imigrantów zalewa kontynent, należy zadać sobie pytanie – czy broniąc swojego bezpieczeństwa – nie jesteśmy głusi na cierpienie i krzyk ludzi? Czy mamy odwagę robić innym miejsce, rezygnując z tzw. bezpieczeństwa? Może boimy się o bezpieczeństwo chrześcijaństwa? Ale czy izolacja jest wyjściem ku człowiekowi i ewangelizacją? Jak dzisiaj powinniśmy reagować. Dlaczego wreszcie wszyscy uważamy, że islam nas zmieni – czy mamy tak słabą wiarę, że już nie wierzymy w prawdziwość i siłę chrześcijaństwa? A może przyzwyczajeni jesteśmy do luksusowego chrześcijaństwa, które nie wymaga poświecenia? Ale takie chrześcijaństwo jest zagrożeniem, bo może uśpić wiernego. Może uczynić z wiary pustynię, która nie przynosi żadnych owoców. A może to wszystko co się dzieje, jest jakąś Bożą interwencją, która ma poruszyć uśpionych wiernych. Może ta spieczona ziemia systematycznie wyjaławiana z wiary stanie się krynicą żywej wody.

Mam świadomość, że poruszam dość trudny temat. Ale jestem przekonanie, że brak reakcji jest głuchotą ludzką.

Jezus uzdrowił głuchoniemego słowem EFFATA – i ludzie to widząc powiedzieli – „Dobrze uczynił”. Jakby powiedzieli – a to co zrobił było dobre. To jak przy stworzeniu świata. A Bóg widział, że było dobre…