Dyskusja o życiu

Dyskusja o życiu

W niedzielę na wikariacie rozgorzała dyskusja dotycząca celu w życiu. Temat wydawał mi się dość sztampowy – w końcu tyle razy już się o tym mówiło. A jednak…. przez tę wymianę poglądów doszedłem do jednej ciekawej myśli, którą zresztą nie omieszkałem wtrącić. Niektórzy doszli do wniosku, że nie może być tak, iż człowiek nie wie czego chce…, jeden z rozmówców na własnym doświadczeniu opowiedział, że od zawsze wiedział, co chce w życiu robić, ale niektórzy skutecznie zniechęcali go do tego… pojawiały się jednak głosy iż, jest to jednak subiektywne stwierdzenie, bo są w okół nas tacy, którzy naprawdę nie wiedzą co chcą… Pytanie – dlaczego? – może nigdy nie chcieli sobie zadać trudu poszukania celu w życiu, przeżywając każdy dzień spontanicznie, patrząc przez pryzmat chwilowych przyjemności i radości na życie, a może są jeszcze jakieś inne powody? Wniosek jest następujący, że nie da się zrealizować celu – nie znając go – może żyć się przyjemniej, bardziej bezproblemowo, ale to nie znaczy, że w konsekwencji rozrachunek będzie pozytywny. No chyba, że ktoś jakimś cudem nagle zrozumie, że trzeba coś w końcu ze swoim życiem zrobić. To bardzo ważne, aby odkrywać cel w swoim życiu dość wcześnie. Dlaczego? Im wcześniej człowiek odkryje siebie, uzna co chce w życiu robić – tym więcej wysiłku, prób i działania może w tym kierunku podjąć. I tu pojawia się moja myśl – im wcześniej podjęta zostanie decyzja, co do celu w życiu – bo wiem co chcę i co kocham, – tym bardziej będzie ona wynikiem wolności. Sam decyduję się wybrać dany styl życia, bo wiem z czego rezygnuję. Z tak wielu propozycji, którymi się otaczam wybieram tę najbardziej mi odpowiadającą. Człowiek im starszy, tym bardziej świadomy, że możliwości jest mniej. W związku z tym musi wybierać z tego, co mu zostało. A tych propozycji może być już niewiele, bo i mniej możliwości oraz czasu do kształtowania w sobie pewnych umiejętności. Oto kilka przykładów – chcesz być dobrym piłkarzem i to jest twoją pasją – musisz od dziecka kształtować się w tym kierunku – w innym przypadku nigdy nie będziesz zawodowcem. No możesz być tylko hobbistą, który od czasu do czasu, pójdzie na halę pokopać w „gałę”.  Jesteś piękną dziewczyną, ale nie potrafisz pokochać jednego mężczyznę i w pełni dać mu siebie, to po kilkunastu latach, albo zostaniesz samotną kobietą, albo będziesz musiała decydować się na związek z kimkolwiek… Można swój czas przespać, zmarnować… Może brzmi to drastycznie, ale wielu nie realizuje swoich marzeń, bo boi się czy osiągnie wybrany cel i wyda dobre owoce. Człowiek się lęka, czy na podjętej decyzji się nie zawiedzie i na ile będzie ona trafna. Zawsze jest ryzyko. Może dlatego ludzie wolą wybierać tzw. szarą rzeczywistość – będąc gdzieś pomiędzy, decyzją a pragnieniem. Wreszcie jeszcze jedna myśl – jeśli chcesz iść za swoim powołaniem – ile szans musisz stracić, ile propozycji, które życie Ci niesie, aby się zdecydować…? Wypłyń na głębię…! Kiedy człowiek decyduje się na jedną opcję w życiu, na coś konkretnego, to wtedy musi dać z siebie maksimum wysiłku, aby to osiągnąć – bo poza tym co wybrał, nie ma nic. W innym przypadku wiele rzeczy robi się na pół-gwizdka. Wierzę też w to, że gdyby jednak człowiek nie podołał – gdyby coś nie wyszło, to życie nie musi się kończyć – wierzę, że Bóg zawsze dla człowieka ma alternatywę.