Dwie OJCZYZNY

Dwie OJCZYZNY

Dwie  Ojczyzny – ta na ziemi i ta w niebie…  Dziś trudno mówi się o wartości Ojczyzny, bo coraz bardziej różnie się ją rozumie. Szczególnie w perspektywie otwartych granic, rozwoju komunikacji, techniki. Cały świat migruje. Ludziom dzisiaj coraz łatwiej jest wyjechać z domu niż dawniej.  Jest w tym wszystkim jednak mała różnica – wielokrotnie w tamtych czasach ludzie emigrowali – bo ktoś ich wyrzucał z własnego”domu”. Dziś może też wiele osób wyjeżdża, bo musi – często przyczyną jest praca. Jest też spora grupa osób, która chce opuścić swój dom z różnych przyczyn, ale w pełnej wolności. Może dziś tego opuszczenia nie odczuwa się jak dawniej, ponieważ czas powrotu do domu rodzinnego się skrócił – i nikt nie zabrania nam do niego wracać.

Trudno więc dziś mówić o emigracji w takim znaczeniu, w  jakim tego doświadczali  ludzie okresu zaborów czy później okresu wojennego. Trzeba uczyć się zrozumieć tamten czas – gdzie ludzie wyrwani pod przymusem ze swoich środowisk musieli szukać schronienia poza granicami. Oni nie chcieli być poza domem, nie jechali tam w celach zarobkowych – ich miejscem życia była ziemia, o którą tak bardzo troszczyli się ich rodzice i dziadkowie. To był ich dom, to była ich „matka”, która karmiła i wychowywała. Dlatego walczyli o nią  przelewając nierzadko krew.

Każda emigracja była okraszona uczuciem tęsknoty za domem.

Ponad dwa lata temu byłem w Kazachstanie.  Słuchałem ludzi, którzy już długi czas tam mieszkają – zostali wyrwani z Ojczyzny na Syberię. Chcą wrócić – po tylu latach i pragną być wśród swoich. Nie jest im to dane – nie stać ich. Nikt im nie pomaga – a sami nie mają ku temu warunków.

Kiedy patrzę na historię i słucham różnych opowieści o tęsknocie za krajem – to widzę oprócz ludzkich tragedii, drogę każdego człowieka ku Ojczyźnie niebieskiej. Przez grzech człowiek został wyrwany z Raju – tam było jego miejsce!  Dziś nasze życie na ziemi to ciągła wędrówka i migracja. Każde spojrzenie w niebo – jest patrzeniem z nadzieją, że tam jest Dom, że jest szansa powrotu. Tym razem granice zostały otwarte. To Chrystus zrobił wyłom w murze, który nie pozwalał nam wrócić, a którym jest grzech. On nie mówi – nie! Zaprasza nas do kierowania się ku granicom. Chce, abyśmy  wypłynęli na głębie i nie zastanawiając się wyruszyli w podróż – ufając, że nie będziemy żałować.

Żeby tak się stało  na nowo trzeba sobie zadać pytanie, co rozumiem przez słowo Ojczyzna? Czy ona ma jakąś wartość? Czy jestem w stanie jej bronić?

Coraz więcej młodych osób zaczyna widzieć w patriotyzmie wartość. Są ludzie gotowi walczyć o prawdę, historię, wartości – bo wiedzą, że dziedzictwo pozostawione przez przodków nie może być zniszczone. Przecież ktoś za to oddawał życie. Jak można tego nie szanować? Sam tworzę relację we wspólnocie akademickiej i widzę, że mimo ludzkich obaw, szczególnie osób starszych, coraz bardziej buduje się w młodych poczucie odpowiedzialności na kraj. Jest dużo tych, którzy chcą żyć wartościami i widzą w nich sens. Wierzę, że jest ich coraz więcej, że nie chcą żyć w kraju, który  niby oświecony, staje się ciemny na fundamentalne wartości. Coraz więcej młodych, nie da sobie wmówić, że patriotyzm to już przeżytek.

Tak też jest z wiarą w Ojczyznę niebieską – jak można o nią nie zabiegać, skoro tyle osób przelało za nią krew, po to, abyśmy dziś mogli w sposób wolny decydować o powrocie. Mam nadzieję, że i tutaj będzie coraz więcej młodych, którzy zobaczą, że ziemia to tylko miejsce przejściowe, że trzeba iść dalej. Nie można przyzwyczajać się do tego co trzeba będzie zaraz opuścić. Ufam, że młode pokolenie będzie szanować to dziedzictwo.

Boże dziękuję Ci za tych, którzy wystawiali się na niebezpieczeństwo, za to, co było dla nich największą wartością – za  OJCZYZNĘ – tę  ziemską  i tę niebieską.