Dlaczego... zdażają się między wami spory?

Dlaczego… zdażają się między wami spory?

„Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa». Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?” 1 Kor 1, 11-13

Kocham długie rozmowy na tematy duszpasterskie. Ostatnio mam ich dość sporo. Niektóre dotyczą wydawałoby się spraw banalnych, inne są nieco poważniejsze i bardziej zagorzałe. Dużo mówiliśmy na temat pewnych dzieł podejmowanych w Kościele – jak i wspólnot, które są już od wielu lat, czy ewentualnie dopiero się tworzą. Okazuje się, że jest to dość ożywiona rozmowa, a każda z nich ma na celu zastanowienie się, co zrobić, aby ludzi do Boga przyciągnąć… Propozycje różnych grup są dość szerokie, a i nierzadko ciekawe. Nie sposób ich wyliczyć, a jednocześnie można od siebie nawzajem czegoś się nauczyć. Jedne z nich budzą podziw, inne wprowadzają pewne zakłopotanie, bo nie wiadomo jak się ustosunkować. Najlepsze jest to, że niby cel działania jest wyraźny, ale jakby ciągle czegoś brakowało. Ostatnio coraz częściej uzmysławiam sobie to, że ciągle wiele wspólnot ma problem z zaakceptowaniem tego, że wokół nich mogą być inne grupy. Co za tym idzie, pęd za tym, aby sobie nawzajem coś udowodnić powoduje, że zapominamy o głównym celu – Głoszeniu Dobrej Nowiny. To zacieranie głównych założeń powoduje, że coraz mniej stajemy się autentyczni. Jakby zapominało się o tym, że nie wspólnota sama w sobie jest celem. Kiedy Jezus jest w gościnie u Łazarza i w Jego obecności znajdują się Maria i Marta, starsza z sióstr wyrzuca Jezusowi, że nie upomina młodszej, aby ta pomogła jej w przygotowaniu przyjęcia. Jakby Marta, robiąc coś dla Jezusa zapomniała, że robi to dla Niego, a skupiła się na tym, że ta młodsza jej nie pomaga. O co mi chodzi…??? Można popaść w taki aktywizm, który zagubi cel. Nie zauważy się dlaczego lub dla kogo coś się robi, ale będzie się widziało tylko to, że ktoś nie pomógł w realizacji tego zadania i tylko to będzie się podkreślać. Z grupami może być odwrotnie, ale schemat jest ten sam. Ludzie mogą zacząć tracić ów cel,  a skupić się na tym, co inni robią. Popadając a jakąś bezsensowną i często niszczącą rywalizację. Św. Paweł przestrzega, przed takim kierunkiem działania. Jesteśmy dziećmi tego samego Boga, ochrzczeni w tym samym duchu. A więc o co chodzi… Może zamiast patrzeć na innych i wyrzucać im, to że coś innego zrobili, lub, że dopiero coś zaczyna się dziać, zająć się rzeczywiście kształtowaniem swojego wnętrze i życiem Ewangelią. Trzeba bardzo uważać aby nie nauczyć się niezdrowego manieryzmu, myśląc o sobie w kategorii, jesteśmy lepsi, wybrani. Jeżeli od nas się więcej wymagało, to teraz my możemy żądać. Gorzej, jak żądana nie zostaną spełnione – to wtedy otwarta droga, aby stać się przeciwnikiem wszystkiego i wszystkich. Nawet samego Boga… I co z tego, że stało się tak blisko ołtarza, skoro mało we mnie celnika a więcej faryzeusza jak z Jezusowej przypowieści.