Co fascynuje wierzącego?

Co fascynuje wierzącego?

Gościłem u siebie ostatnio Piotrka, ten przyglądając się stojakowi na którym umieszczone są płyty DVD do katechezy stwierdził – „Ale tytuły!”. Spojrzałem w tamtą stronę i jak nigdy zacząłem czytać: Diabeł, Seksualność, Eutanazja, Aborcja, Wirtualne uzależnienia… Nigdy nie patrzyłem na ten stojak w takiej perspektywie. Po prostu podchodziłem do niego i brałem to, co było potrzebne na lekcje. Jednak w tym dniu popatrzyłem jakoś bardziej zbiorczo i  doszedłem do wniosku, że coś  jest nie tak.

Wszystkie te tytuły dotyczą zagrożeń lub tematów moralnych. Owszem to wszytko jest bardzo potrzebne, ale jakoś zabrakło mi tytułów dotyczących KERYGMATU – przepowiadania SŁOWA. Doszedłem do wnioski, że kiedy Apostołowie nauczali, to koncentrowali się na doświadczeniu Jezusa, który ich przemienił. Doświadczyli Zmartwychwstałego. Takie słowo – fascynowało. Ludzie tysiącami się nawracali. TO było Słowo, które niosło życie i nadzieję. To było świadectwo spotkania prawdziwego Boga.

Zaczynam się zastanawiać, czy czasem we współczesnym nauczaniu wielu duchownych i świeckich, nie zostało zagubione to, co leży u fundamentów. Czy czasem zbytnio nie koncentrujemy się na moralności, zapominając o głoszeniu Zmartwychwstałego i doświadczeniu GO. A może tych doświadczeń nie ma, bo wiara jest słaba, a może źle się modlimy. Co jest nie tak z naszą wiarą? Czy, aż tak Bóg jest daleki wielu osobom, gdzie paradoksalnie Jego wolą jest być blisko nas. Przecież Bóg nie brzydzi się człowiekiem, On był gotów zamieszkać wśród najuboższych. A może jesteśmy zajęci tym, aby dbać o kwestie moralne,  gubiąc – spotkanie z  Jezusem. W związku z tym trochę się nie dziwie, że w wielu wierzących brak zachwytu Bogiem, kiedy ludzie w nim zaczynają dostrzegać prawnika czy policjanta. Nie chodzi mi o tym, aby kwestii moralnych nie ruszać, ale bardziej o kwestię  akcentowania, tego co w relacjach z Bogiem jest najważniejsze.

Potrzeba nam świadków, a nie tych którzy na nich czekają!