Chciałem tylko podziękować

Chciałem tylko podziękować

Coraz częściej uczę się dziękować Bogu za tych, którzy mi przeszkadzają w jakiś moich planach, albo są niezbyt życzliwi wobec mnie!

Przyznaję, że niewielu takich mam – ale dzięki Bogu, że są! Ile od nich się uczę, i jak bardzo odkrywam dzięki nim – siebie. Nie żywię do nich niechęci, wręcz przeciwnie, jeśli popełniają zło, to wiem, że jest to wyłącznie ich jakaś słabość, z którą właśnie w taki sposób sobie radzą. Często niestety – raniąc.

Czego mogę się nauczyć?! hmmm…!

Najpierw tego, że nie ma ludzi mocnych… zło dotyka każdego. Z natury słabość jest wpisana w los człowieka. Wiem to – ponieważ – zło przemawia również przeze mnie. Nie jestem – odludkiem, który nigdy nie skalał się grzechem. Wiem również, jak bardzo ciężko żyć, ze świadomością głupot, które w życiu się popełniło. Już samo to – uczy mnie szacunku do innych. Drodzy słabi – jestem z wami – bo sam jestem słaby…!

Po drugie, widząc zło popełnione przez człowieka – wiem, że nie mam potępiać osoby, ale zło i złe wybory – dostrzegając ich konsekwencje. Sam wielokrotnie – chciałem zrobić coś dobrego – a nie wychodziło… można wtedy szybko zwątpić… wiem też, jak często zrzucałem winę na innych lub na zaistniałą sytuację – nie chcąc się przyznać do tego, że to JA zawiniłem…

Widząc konsekwencje zła – sam uczę się czego nie robić… Zło uczynione moimi rękami – niesie spustoszenie – w życiu innych – jak i w swoim. Tracę świętość, a do życia zaczynam podchodzić z mniejszym szacunkiem.

Wreszcie inni, którzy nie są mi życzliwi, uczą mnie postawy męstwa, w przezwyciężaniu przeciwności – przez to odkrywam siebie – tzn. widzę na ile jestem mocny, czy dzielny – w pokonywaniu zła. To również pozwala mi dostrzec świat w szerszej perspektywie – ponieważ widzę osoby, które inaczej na niego patrzą… uczę się wtedy dialogu. Uczę się słuchać – głosu świata – konfrontując go – z głosem Boga…

Nigdy nie pochwalałem zła – i teraz też tego nie robię, ale jestem wdzięczny Bogu, za takie osoby… One są potrzebne w życiu – aby za bardzo nie odlecieć w samouwielbienie. Dziękuję wszystkim, którzy „postawili” mnie na ziemi, bo wiem, że mam tendencje do „odlatywania”… Mam tendencję – do zapominania, wycofywania, nic nierobienia ze sobą. Dzięki nim – ciągle się zmieniam, rozwijam i kształtuję swoją osobowość.

Panie – jeszcze raz dziękuję Ci za moich wrogów… Proszę Cię – oczyszczaj ich ze zła – abyśmy mogli razem spotkać Cię w niebie.