A skąd pojawiło się zło?

A skąd pojawiło się zło?

„A Bóg widział, że były dobre”. Rdz 1, 12

A skąd pojawiło się zło? Jeśli wychodzi się z założenia, że wszystko co Bóg stworzył było dobre, to jak zrozumieć istnienie zła? Aby to jakoś ogarnąć – należy wyjść od stwierdzenia, że zło jest brakiem dobra… Czyli jeśli Bóg coś stworzył, to – stworzył to, jako coś ograniczonego, skończonego. Gdyby tak nie było, to owa rzecz, osoba – musiałaby być Bogiem. Chyba, że to coś do Boga zmierza, i czerpie z Niego jak z nieskończonego źródła dlatego możemy mówić o nieśmiertelności. Ale wracając do naszych braków – każda niedoskonałość – jest przykładem jakiegoś braku dobra. Może bardziej łopatologicznie. Mamy jakąś bliską nam osobę, którą kochamy – jej obecność i szacunek do niej, jest jakimś dobrem. Ale owa osoba umiera – jej śmierć wprowadza w nasze życie smutek, a ów smutek jest jakimś wyrazem braku tego dobra, pozostaje pustka. Ów brak może rodzić zło, np. kiedy popadamy w depresję i zaczynamy użalać się nad życiem, rezygnując np. ze swoich obowiązków. Oczywiście to najłatwiejsza droga do niszczenia swojego życia. Oczywiście nie jest tak zawsze… dlaczego, ponieważ ten brak, może też rodzić dobro – wierząc, że owa osoba i tak zostaje zbawiona i żyje w Bogu mogę pragnąć tego samo, kształtując swoje życie w Nim. Wniosek jest taki, że w życiu nie może być pustki. Wszelkie braki muszą być czymś zapełnione. To my wypełnimy siebie dobrem lub złem. To zależy od tego, ile przestrzeni dajemy na jedno lub drugie. Dopiero po tym można poznać czy we mnie jest więcej dobra czy zła. Konkludując – tam gdzie brakuje zła – jest dobro, a gdzie brakuje dobra jest zło. Świętość jest więc umiejętnością wyzbywania się zła na rzecz dobra. Bezbożność jest wypieraniem dobra. Nie ma się więc co dziwić, że bezbożność „dotyka” kwestii Boga. Bo Bóg jest najczystszym dobrem. Im Go mniej w życiu – tym będzie więcej zła. To jest wynikiem, nie kroczenia za Nim, ale kroczenia za swoją intuicją i doświadczeniem. Jeśli więc jesteśmy słabi, a jednak mimo to ufamy wyłącznie sobie, to nie ma się co dziwić, że i błędy popełniam… Największym przykładem zaufania sobie oraz pychy jest szatan, który jako najczystsze stworzenie – najdoskonalej wyparł się Boga, stając się najczystszym złem. Oczywiście należy się jeszcze jedna uwaga, zło ostatecznie nie jest konkurentem dla Boga, ponieważ jeśli tylko, ktokolwiek chce wejść na drogę dobra, to Bóg jednym gestem miłosierdzia zmienia ten beznadziejny stan braku. Błędne są obrazki Chrystusa, który siłuje się z szatanem na rękę. Dla Boga szatan nie jest przeciwnikiem – on jest tylko stworzeniem w którym zabrakło dobra. Już dawno został pokonany, przez Bożą miłość, która uświęca cały świat. Co za tym idzie Bóg w świecie jest obecny, a szatan uzurpuje sobie władzę, której nie ma. Szatan nie może pokonać Boga i odebrać mu jakiegoś kawałka dobra. Panie przyświecaj mi w moich decyzjach, abym chodził po prawych ścieżkach i nie błądził.