28.01.2014

Mój przyjaciel powiedział, że coraz bardziej rozumie ludzi, pracujących na tzw. „umowę śmieciową”, doświadczył tego, kiedy zobaczył, jak inni nie potrafili właściwie wykorzystać jego potencjału i nie uszanowali jego pracy i włożonego wysiłku – starasz się aby, to co robisz miało jak najwyższą wartość – a i tak ma to ktoś w wielkim poważaniu… Liczy się tylko to, ile z tego będzie dochodu, a nie to, czy ktoś będzie przez twoją pracę ubogacony. To smutne, że człowiek staje się produktem wtórnym. Niektórzy bardziej będą szanować maszynę, bo ona z powodu wad technicznych może się psuć – niż człowieka od którego wymaga się doskonałości i efektywności. Coraz bardziej można zauważyć, że to co ważne jest dla jednostki – nie liczy się wobec tzw. ekonomii, biznesu. Dziś nie ma nad nami reżimu politycznego (przynajmniej tak mi się wydaje) – ale ekonomiczny wciska się na każdym miejscu. I co z tego, że kobieta jest w ciąży, rodzina nie ma co do garnka włożyć, ktoś jest chory – liczy się to czy ktoś jest dochodowy. Mamona tego świata potrafi odebrać chęć tworzenia i realizacji a nawet życie. A jeśli już się realizujemy dla niej – to najczęściej w imię czegoś. Współcześnie w imię relacji międzyludzkich, a i nierzadko wiary. Jak się z tego uwolnić??? Sam zadaję sobie to pytanie. Przecież z czegoś trzeba żyć…. A może na nowo trzeba sobie odpowiadać, co w moich wyborach jest cenniejsze.  O co, tak naprawdę toczy się walka. Bo jeśli pracuję i wypalam się po to aby zarobić np. na rodzinę, a później się okazuje, że rodzinę tracę, bo nie mam dla niej czasu – to dla kogo ten zarobek i wysiłek. Trzeba szukać jakiegoś umiarkowania, rozsądku i granic aby nie utracić tego dla kogo pierwotnie się chciało poświęcać. Panie Ty wiesz jak rezygnować z pokus tego świata – pozwól mi stawiać czoła temu co zaczyna niszczyć moje ideały. Nie pozwól mi odebrać tego co czyni mnie – pomimo – wielkim i godnym. Nie pozwól mi utracić, chęci w czynieniu świata trochę lepszym, na przekór temu, co inni mówią – iż nie warto ….