Powrót...

Powrót…

„Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego”. Mk 9, 27 Tak Jezus w dzisiejszym czytaniu wyrzuca złego ducha z opętanego młodzieńca. To jeden z przykładów tego, że świat nie jest obojętny Bogu. Były w historii tendencje, aby myśleć, że Bóg zapomniał o człowieku. Najczęściej takie opinie pojawiały się i pewnie się pojawiają w momentach trudnych i tragicznych. Bóg chce współdziałać ze stworzonym przez siebie światem, który został ukształtowany jako byt samodzielny. To współdziałanie Boga opiera się na wolności i tworzeniu już nie z niczego, ale kształtowaniu na bazie tego, co już jest. Co najważniejsze, przez grzech, świat utracił jakby swoją pierwotną postać – oddalając się od swojego Stwórcy. Dokonał kolosalnej zmiany, pozwalając na to, aby w to, co było dobre, wkradło się również zło. Dlatego, to tworzenie i współdziałanie z Bogiem, ma na celu przywrócenie jedności ze Stwórcą. „Bóg pomaga światu stawać się sobą, nie unicestwiając Swojego stworzenia, ale jednak na nie oddziałując…” por. Sergiusz Bułgakow – „Cuda Ewangelii”. To ciekawa intuicja tego rosyjskiego duchownego, ale jakże trafna w kontekście tego, co można przeczytać w Ewangelii o cudach Jezusa. To ciekawe – owe cuda, nie są jakby spoza tego świata – im człowiek bardziej podobny jest do swojego Stwórcy, im bardziej jego duch jest oczyszczony, tym większe wydarzenia mogą się dziać w jego życiu. To samo również dotyczy się modlitwy wstawienniczej, im większa wiara i im bardziej czysta dusza, tym większe cuda możemy uczynić innym i sami tego doświadczyć. Chrystus jest wzorem, ideałem takiej „przezroczystości”, swojego wnętrza. Nie maił grzechu – był więc – człowiekiem i Bogiem! Stworzenie ma dążyć do takiego ideału, po to, aby w nas zamieszkał sam Duch Święty, a po drugie abyśmy mieli umiejętność leczenia innych… To głęboka teologia… Panie, daj mi podążać za Twoimi natchnieniami, abym codziennie coraz bardziej oczyszczał się z tego, co zniekształca moją świętość… abym jak najbardziej upodobnił się do Ciebie i wrócił do swojego źródła… stając się na nowo sobą…