23.01.2014

„Boże, słyszeliśmy na własne uszy, †
ojcowie nasi nam opowiedzieli *
o czynach, których za ich dni dokonałeś w pradawnych czasach.”

Takim fragmentem modliłem się dziś podczas Liturgii Godzin i tak sobie pomyślałem, że kerygmat (czyli przepowiadanie) musi być oparte na doświadczeniu. No bo, o czym miałbym niby mówić – o tym co mnie nauczyli w seminarium, czy o tym co przeczytałem. Jeśli już ktoś mnie czegoś uczył – to mam nadzieję, że Ta osoba czegoś sama doświadczyła. A więc z jednej strony mam dbać o tradycję – czyli o to, jak ktoś doświadczył wiary, aby ją przekazać dalej, a z drugiej strony sam muszę widzieć Boga i doświadczać go w swoim życiu – bo co niby inni mieli by mówić w przyszłości o czasie w którym ja żyję. O doświadczeniach Boga przez ludzi żyjących w moim wieku. Nie mogę tego „zwalać” na innych, to ja mam być świadkiem. A więc – kiedy doświadczyłem Boga …??? Dziś – gdy klęczałem przed Najświętszym Sakramentem – z „pustą głową”, a słowa, które wypowiadałem podczas Adoracji wypływały jakby spoza mnie. Za głupi jestem na to wszystko, aby pojąć to co Bóg chciał przekazać i zbyt słaby aby to pojąć i zrozumieć … Ale mam nadzieję, że Duch Święty, który przez te słowa działał, dotarł przynajmniej do jednego serca i tam czyni cuda, aby później ta osoba mogła być świadkiem dla potomnych …. I tak razem się uświęcamy … Bo we wspólnocie zbawia nas Bóg.